Mikel Arteta wyznał, że dzięki przenosinom do Arsenalu spełni jedno ze swoich największych marzeń, a konkretnie – zagra w Champions League. Hiszpan twierdzi, że jego transfer wszystkim wyjdzie na dobre i że był to najwyższy czas, aby opuścił on Everton.
Rozgrywający był ostatnim transferem Arsenalu w dopiero co zakończonym okienku transferowym. Wszystkie formalności związane z transferem hiszpańskiego pomocnika zostały załatwione na sekundy przed zamknięciem okienka transferowego. Arteta podpisał z londyńczykami czteroletnią umowę, a jego były klub otrzymał w zamian około 10 milionów funtów.
– To będzie wielka szansa, zarówno dla mnie, jak i mojej rodziny. Myślę, że decyzję o odejściu z Evertonu podjąłem we właściwym czasie – powiedział Hiszpan dla EvertonTV tuż przed podpisaniem kontraktu z „Kanonierami”.
– To wielkie wyzwanie, coś całkiem nowego. Wreszcie będę mógł się sprawdzić w Lidze Mistrzów, zawsze o tym marzyłem. Mam 29 lat, więc to mogła być ostatnia taka oferta w mojej karierze. Myślę, że kibice Evertonu nie mają mi tego za złe, bo dałem temu klubowi wszystko, co miałem najlepsze. Zawsze staram się grać najlepiej, jak potrafię i muszę podziękować za wsparcie i miłość, jakie okazywali mi fani tego klubu.
Arteta spędził na Goodison Park sześć lat. W sezonie 2004/2005 zajął z klubem czwarte miejsce w lidze, jednak „Toffees” nie zdołali awansować do Champions League ulegając w eliminacjach Villarreal FC. Hiszpan stwierdził, że jest wdzięczny byłemu klubowi, za to, że pomógł mu stać się tym, kim jest i ustabilizować jego pozycję w angielskim futbolu.
– Pożegnania zawsze są ciężkie. Wciąż nie mogę uwierzyć w to, że nie jestem już graczem Evertonu, ale jednocześnie wierze, że wszystkim wyjdzie to na dobre. Taki jest futbol, zawsze coś się zaczyna i zawsze coś się kończy. Teraz skończył się najlepszy okres mojej dotychczasowej kariery i nigdy w życiu tego nie zapomnę – zakończył nowy piłkarz Arsenalu.










