Arka Gdynia pokonała na swoim stadionie Miedź Legnicę 1:0 i pokazała tym samym, że nie rezygnuje z walki o awans do ekstraklasy. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył w 27. minucie były zawodnik legniczan, Tomasz Jarzębowski.
„Żółto-niebiescy” musieli to spotkanie wygrać, jeśli chcieli dalej liczyć się w walce o awans do ekstraklasy. Miedź jednak nie zamierzała ułatwiać sprawy, wysokie 6. miejsce po 10 kolejkach stawiało bowiem legniczan w dobrym świetle. Pierwszy strzał oddali lepiej zmotywowani tego dnia gdynianie. Uderzenie Rzuchowskiego zza pola karnego nie trafiło jednak do celu. To tyle, jeśli chodzi o pierwsze 25 minut tego spotkania.

Po tym czasie mecz się nieco rozkręcił, a dokładnie rozkręciła się Arka. W 27. minucie ładnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Mateusz Szwoch. Piłkę zmierzającą w samo okienko w z najwyższym trudem na rzut rożny wybił Andrzej Bledzewski. Po chwili Szwoch dośrodkował z rzutu rożnego, a były piłkarz Miedzi – Tomasz Jarzębowski – strzałem głową skierował piłkę do siatki. Fani gospodarzy mieli powody do radości.
Do końca pierwszej połowy Arka kontrolowała przebieg spotkania. Gdynianie stworzyli też kilka dogodnych sytuacji, lecz w decydujących momentach zabrakło zimnej krwi i w efekcie nie udało się nawet oddać groźnego strzału. Legniczanie z kolei przeprowadzili tylko jedną niebezpieczną akcję, ale za to od razu piłka wylądowała w siatce. Sędzia jednak słusznie zauważył, że Zakrzewski znajdował się na pozycji spalonej, i gola nie uznał.
W drugiej połowie inicjatywa wciąż należała do gdynian, lecz to goście mieli doskonałą okazję do zdobycia gola. W 59. minucie Nowacki walczył o piłkę w polu karnym, przez chwilę wydawało się, że ją wyłuska i stanie przed wielką szansą na doprowadzenie do remisu, ostatecznie pomocnik Miedzi przegrał walkę ze Szromnikiem i Sobierajem i skończyło się jedynie na chwili strachu.
Do końca spotkania nie wydarzyło się nic godnego uwagi. Arka dyktowała warunki, a Miedź ograniczała się do prób uderzeń z dystansu. Taki sposób gry w ofensywie nie miał większych szans powodzenia. Trzy punkty zostały więc w Gdyni.











