Arka Gdynia zremisowała z Flotą Świnoujście 1:1. Gole w końcówce meczu strzelili Ensar Arifović i Janusz Surdykowski.
W pierwszej połowie spotkania byliśmy świadkami mizernej gry z obu stron. Przez jej większą część gra toczyła się środku pola. Najgroźniejsza sytuacja miała miejsce w 10. minucie meczu. Tomasik zagrywał piłkę w kierunku Szlagi, ale bramkarz Arki w nią nie trafił i tylko szczęście uratowało jego zespół przed utratą bramki.

Trzeba przyznać, że do słabego poziomu piłkarzy dostosował się sędzia Wojciech Krztoń, który raz po raz zadziwiał swoimi decyzjami, przez co byliśmy świadkami dziwnych sytuacji. Choćby w 22. minucie, gdy Kuklis był faulowany w środku pola, wstał i wziął w ręce futbolówkę, a arbiter odgwizdał zagranie ręką.
Po przerwie coś drgnęło. W 56. minucie bardzo mocno się zakotłowało w polu karnym Floty. Strzelali kolejno: Pruchnik, Perez, Bochenek i Tomasik, którego strzał poszybował wysoko nad bramką. 120 sekund później Tomasik został sfaulowany tuż przed polem karnym. Sam poszkodowany podszedł do rzutu wolnego, ale trafił w mur.
Później z minuty na minutę tempo gry spadało. Wydawało się, że goli nie obejrzymy. W 82. minucie padła jednak bramka dla Floty. Po dośrodkowaniu Bodzionego piłkę do siatki skierował Arifović, który jeszcze w poprzedniej rundzie grał w Arce.
120 sekund przed końcem spotkania gospodarze doprowadzili do remisu. Po centrze Kowalskiego strzelał Surdykowski, jego strzał odbił Melon, do piłki dopadł Tomasik i odegrał ją do Surdykowskiego, który tym razem się nie pomylił.
W doliczonym czasie gry Arce należał się rzut karny po faulu na Flisie. „Jedenastki” nie podyktował jednak sędzia Krztoń, ośmieszając się po raz kolejny w tym spotkaniu.











