Flota Świnoujście wygrała na własnym stadionie z Wartą Poznań i potwierdziła, że wysoka pozycja w tabeli I ligi to nie przypadek. Po spotkaniu na chwilę rozmowy dał się namówić jeden z najlepszych piłkarzy w zwycięskiej drużynie, Ensar Arifović.
Gratulacje za walkę do ostatniego gwizdka i kolejne trzy punkty. Ostatnio wygraliście z Piastem, teraz zwycięstwo z rewelacją rundy, Wartą Poznań. Czy myślicie o czymś więcej niż czwarte miejsce w I lidze?

Myślę, że realia są takie, że ten klub gra o utrzymanie w lidze. To jest pierwszy cel. Oczywiście, jeśli nadarzy się okazja na więcej, to na pewno z tego skorzystamy. Mamy bardzo dobrą drużynę, poukładaną. Może uda nam się utrzymać to czwarte miejsce albo nawet awansować na trzecie.
Na boisku rzeczywiście prezentujecie się jak kolektyw. Czy na pewno nie świta Wam w głowach gra o coś więcej niż w tej klasie rozgrywkowej? Czy w najlepszym sezonie w historii Floty nie pojawiają się odgórne sygnały, że w Świnoujściu może być Ekstraklasa?
Rozmawialiśmy na ten temat z prezydentem miasta. Powiedział, że jeśli awansujemy, to miasto będzie na to gotowe. Robimy swoje, wygrywamy kolejne mecze. Teraz jedziemy do Łęcznej po punkty. Jeśli tam wygramy, to również będzie to jakiś krok do przodu, więc czemu nie myśleć o grze w wyższej lidze? Wydaje mi się, że awans wywalczą ŁKS i Podbeskidzie. Dziesięć punktów to spora przewaga, w dodatku są to drużyny silniejsze finansowo niż Flota. Z drugiej strony myślę, że jeśli dostaniemy szansę powalczenia z nimi, to chętnie z tego skorzystamy. Na boisku na pewno się nie poddamy. Pokazaliśmy to tutaj. Warta była na fali, a nie stworzyła nawet żadnej sytuacji. Każda drużyna musi się nas obawiać.
Jeśli mówimy o sytuacjach strzeleckich, to jedną bardzo dobrą miałeś Ty. Właściwie to dwukrotnie mogłeś pokusić się o strzelenie gola.
No tak, raz zabrakło szczęścia i trafiłem w poprzeczkę. Za drugim razem nie zdawałem sobie sprawy z tego, że byłem praktycznie sam. Nikt z kolegów nie krzyknął, a ja myślałem, że mam obrońcę tuż za sobą. Uderzyłem z pierwszej piłki, chociaż mogłem ją przyjąć.
A jak grało Ci się przeciwko wychwalanemu za ostatnie występy Adrianowi Bartkowiakowi? To zawodnik oceniany bardzo dobrze przez media. Dzisiaj też rozegrał dobry mecz.
Ja na obrońców nie zwracam uwagi. Nie patrzę na to, przeciwko komu gram. Gram zawsze swoje, nawet gdybym miał grać przeciwko najlepszym na świecie. Ja miałem okazje, a Warta straciła w końcu bramkę, więc chyba aż taki dobry nie jest.
Dzisiaj grałeś przeciwko swojemu byłemu koledze z zespołu, Michałowi Ciarkowskiemu. Trener Baniak krzyczał dużo na niego, został zmieniony jako pierwszy w swoim zespole. Czy myślisz, że to jest piłkarz, który może być ważnym punktem drużyny walczącej o wyższe cele?











