W meczu 4. kolejki Ligi Europy Anży Machaczkała pokonała Liverpool FC 1:0. Bramkę w doliczonym czasie gry pierwszej połowy strzelił rosły napastnik rodem z Wybrzeża Kości Słoniowej, Lacina Traore.
Mecz, który rozgrywany był na stadionie Lokomotiwu Moskwa, rozpoczął się bardzo spokojnie. Pierwszy strzał padł w 5. minucie po akcji Tagirbekowa. Bramkarz Liverpoolu nie miał jednak najmniejszych problemów ze złapaniem piłki. Pierwszy kwadrans spotkania był bardzo słaby. Oprócz uderzenia Tagirbekowa nie padł żaden strzał. Gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. Grający w rezerwowym składzie (m.in. bez Gerrarda i Suareza) Liverpool nie był w stanie stworzyć jakiejkolwiek okazji bramkowej.

Pierwszą niebezpieczną akcję angielski zespół wypracował w 23. minucie. W sytuacji sam na sam znalazł się Morgan, ale zamiast strzelać, próbował odegrać do tyłu, czego rezultatem była strata piłki. W 30. minucie doszło do pierwszej zmiany w drużynie ze stolicy Dagestanu. Ahmedowa zastąpił Carcela-Gonzalez.
Gospodarze mogli wyjść na prowadzenie w 36. minucie. Po akcji Żyrkowa strzał z czternastu metrów oddał Samuel Eto’o, ale jego uderzenie Jones przeniósł nad poprzeczką. W końcówce pierwszej połowy mecz nabrał trochę rumieńców. Obie drużyny odważniej zaatakowały, jednak tylko starania Rosjan przyniosły efekt bramkowy. Długie podanie z głębi pola przejął Traore, zwiódł stoperów i przelobował bramkarza Liverpoolu. Jones niepotrzebnie wychodził z bramki, dając możliwość strzału napastnikowi z Wybrzeża Kości Słoniowej. Do przerwy gospodarze zasłużenie prowadzili jednym golem.
Początek drugiej połowy spotkania nie odbiegał poziomem od pierwszej części. Żadna z drużyn nie miała zamiaru forsować tempa. W 52. minucie strzałem w kierunku krótkiego słupka Morgan próbował zaskoczyć Gabułowa. Młody napastnik uderzał jednak niecelnie. Osiem minut później ładnym uderzeniem popisał się Eto’o, lecz nie przyniósł on drugiej bramki dla Anży.

Po 61. minucie trener Rodgers przeprowadził dwie zmiany. Na boisku pojawili się dwaj młodzi Hiszpanie – Suso i Pacheco. Nie odmieniło to jednak gry liverpoolczyków. Na czternaście minut przed końcem spotkanie w Moskwie w końcu zaczęło przypominać mecz piłkarski, a nie partię szachów. Idealną sytuację na podwyższenie prowadzenia miał zdobywca pierwszej bramki. Traore strzałem głową kończył dośrodkowanie z lewej strony, ale instynktowną interwencją popisał się Jones. W odpowiedzi z dystansu uderzał Suso, bramkarz Anży źle odbił piłkę i o mało co nie trafiła ona pod nogi jednego z piłkarzy Liverpoolu. Gabułow zdążył naprawić swój błąd.











