Odkąd przybył Tuchel, wiele się zmieniło w klubie. Wrócił do łask Jorginho, na miarę talentu zaczął grać Hudson-Odoi. Warto też dodać, że znów wspaniałym wahadłowym jest Marcos Alonso, a Timo Werner się przełamał. Jednak największym wygranym zmiany na ławce trenerskiej jest on, Antonio Ruediger. Jeszcze w grudniu wszyscy żegnali Niemca, nie wróżąc mu najmniejszych szans na grę. Dzisiaj to od niego były szkoleniowiec PSG zaczyna ustalanie składu na każdy mecz.
Sądny dzień dla Niemca nastał w styczniu. Dokładnie 27 stycznia bieżącego roku. To wtedy niemiecki trener po raz pierwszy wystawił skład Chelsea na mecz ligowy. Ku zdziwieniu wszystkich środek obrony tworzyli kapitan Azpilicueta, przybyły z Paryża Silva oraz Antonio Ruediger. Zmiana ustawienia i wywrócenie hierarchii w zespole mogły szokować. Sam Tuchel tłumaczył to tym, że w tak delikatnym momencie, jakim jest zmiana opiekuna zespołu, chciał postawić na zawodników doświadczonych. Nikt wtedy się nie spodziewał, że niektórzy z nich na stałe trafią do pierwszego składu.
Niechciany przez Lamparda
Kiedy Silva przyszedł do drużyny, stało się jasne, że ktoś musi odejść. Typy były dwa – Tomori i właśnie Ruediger. Choć ostatecznie zimą odszedł młody Anglik, Lampard wolał się pozbyć starszego obrońcy. W tej decyzji miały pomóc problemy zdrowotne Niemca oraz liczba popełnianych prostych błędów, kiedy już był zdrowy. To wszystko miało prowadzić do napiętych relacji pomiędzy oboma panami.
W mediach krążyły plotki, że to, co robił obrońca, było haniebne. Ponoć rozmawiał za kulisami z potencjalnymi nowymi kandydatami na trenera Chelsea, zanim klub zdążył zwolnić żywą legendę Stamford Bridge. Spekulowano również o rzekomym gnębieniu zawodników z akademii. Taki obrót spraw powodował, że ta relacja nie mogła trwać dłużej.
Sam piłkarz oczywiście wszystkiemu zaprzecza w mediach, a kiedy ktoś pyta się go o byłego szkoleniowca, odpowiada: – Każdy trener jest wyjątkowy. Rzeczy zaś, które w ostatnich dniach wypisywane były na mój temat, to stek bzdur, ja mam ze wszystkimi dobre relacje i nigdy nikogo nie gnębiłem.











