Na początku września kibice Serie A oraz Bundesligi byli świadkami wymiany zawodników pomiędzy Milanem a Eintrachtem Frankfurt. Do Niemiec wyjechał na kolejne wypożyczenie niechciany w Mediolanie Andre Silva, natomiast w stolicy Lombardii zameldował się Ante Rebić – wicemistrz świata z Rosji oraz jeden z architektów udanego sezonu „Orłów” na krajowym oraz europejskim podwórku.
Z Eintrachtem Frankfurt żegnał się w niemiłych okolicznościach. Spekulowano, że pod koniec pobytu w Niemczech symulował kontuzje oraz nie dawał z siebie wszystkiego na treningach. Kroplą, która przelała czarę goryczy, był dwumecz eliminacji do Ligi Europy ze Strasbourgiem. W pierwszym meczu Chorwat został zmieniony przez trenera Eintrachtu, Adiego Hüttera, już po przerwie, natomiast w rewanżowym spotkaniu zobaczył czerwoną kartkę w 44. minucie. W konsekwencji Ante Rebić nie znalazł się w kadrze meczowej na ligowe spotkanie z Fortuną Düsseldorf. Okazało się, że występ z francuską drużyną był jego ostatnim w barwach Eintrachtu. Już dzień po meczu „Orłów” z Fortuną, 2. września, Chorwat został zaprezentowany przez media klubowe Milanu jako jego nowy nabytek.
Przybycie do Mediolanu
Ante Rebić – chociaż łączony był z takimi klubami, jak Bayern Monachium czy Inter Mediolan – ostatecznie został wypożyczony na dwa lata do „Rossonerich” i będzie miał za zadanie rozruszać ospałą od początku tego sezonu ofensywę. Jego zaletą jest waleczność oraz wszechstronność, może on bowiem zagrać na praktycznie każdej ofensywnej pozycji. Nie powinien więc być konkurentem do miejsca w składzie dla Krzysztofa Piątka, chociaż gdy spekulowano o dołączeniu Rebicia do Milanu, pojawiały się takie głosy.
Milan jest trzecią włoską drużyną w karierze Rebicia. Pierwszym zagranicznym klubem, który odkrył go w lidze chorwackiej, była Fiorentina. „Fiołki” sprowadziły 20-letniego wówczas zawodnika z RNK Split. Nie dostawał jednak wiele szans na grę, a co gorsza, nabawił się kontuzji. Po roku obecności we Florencji został wypożyczony do drugoligowego wówczas RB Lipsk. Tam również nie grał dużo, w sezonie 2014/2015 rozegrał dziesięć spotkań. Po powrocie do Fiorentiny rozegrał cztery mecze, po czym został ponownie wypożyczony, tym razem do Hellasu Werona.











