Wypożyczając kontuzjowanego Andre Gomesa, „The Toffees” sporo ryzykowali. Na powrót Portugalczyka do gry trzeba było czekać długie miesiące. Obecnie wiadomo już, że było warto. Andre Gomes zachwyca w Premier League, dowodząc drugą linią zespołu Marco Silvy. Ponadto staje się także jednym z ulubieńców kibiców, którzy nie wyobrażają sobie odejścia gracza z Goodison Park.
Sezonu 2017/2018 Andre Gomes nie mógł zaliczyć do udanych. W trakcie całej kampanii Portugalczyka nękały kontuzje, co utrudniło zawodnikowi walkę o miejsce w zespole Barcelony. Ponieważ odgrywał zaledwie marginalną rolę w drużynie Ernesto Valverde, przyszłość gracza w stolicy Katalonii stanęła pod dużym znakiem zapytania. Po zakończeniu sezonu władze klubu z Camp Nou były zdecydowane na sprzedaż Portugalczyka. Szansę na odzyskanie zainwestowanych w pozyskanie zawodnika pieniędzy przedstawiciele „Blaugrany” widzieli w transferze gracza do jednego z klubów z Premier League. Zainteresowanie zawodnikiem według medialnych spekulacji wyraził m.in. West Ham United. Problem w tym, że „The Hammers” byli jednak skłonni jedynie wypożyczyć Andre Gomesa. Tym bardziej że w trakcie letnich przygotowań gracz nabawił się poważnego urazu. Już po wstępnych wynikach badań było wiadomo, że Portugalczyka czeka przynajmniej dwumiesięczna przerwa w grze.
Okno transferowe w Anglii wielkimi krokami zmierzało ku końcowi, a pat w rozmowach trwał. Tuż przed zamknięciem po zawodnika zgłosił się Everton. „The Toffees” za kwotę ponad dwóch milionów euro wypożyczyli Andre Gomesa na sezon 2018/2019. Klub z Goodison Park zobowiązał się także do płacenia całości wynagrodzenia portugalskiego pomocnika.
– Everton zawsze był dla mnie dużą opcją, zwłaszcza po rozmowie z trenerem Marco Silvą. Każda przeprowadzona przez nas rozmowa była bardzo istotna, sprawiała, że czułem, iż jest pewny moich umiejętności. Wszyscy w Portugalii wiedzą, jak pracuje Marco Silva, i znają jego umiejętności trenerskie. Dla mnie naprawdę dobrze było z nim porozmawiać, ponieważ wiem, jak dobry jest, i czuję się zmotywowany do pracy z nim i gry dla Evertonu, wielkiego klubu – mówił w rozmowie z klubową telewizją „The Toffees” Andre Gomes.
Zaadoptowany Scouser
Z powodu odniesionej kontuzji Portugalczyk w Premier League zadebiutował dopiero w dziewiątej kolejce. Jednak od tego momentu z każdym kolejnym meczem umacniał swoją pozycję w zespole Evertonu. W ciągu krótkiego czasu stał się nieodzownym elementem drużyny Marco Silvy, a wręcz liderem środka pola klubu z Goodison Park.











