Drogi Carlo Ancelottiego i Bayernu Monachium rozeszły się z dniem dzisiejszym. Było wielu krytyków stylu gry niemieckiej drużyny pod sterami Włocha, ale chyba mało kto spodziewał się zwolnienia trenera. „Bawarczycy” uchodzili za cierpliwą ekipę, która pozbywała się trenerów bliżej końca sezonu, a nie na jego starcie. Czara goryczy przelała się po porażce w słabym stylu z PSG.Carlo Ancelotti został trenerem Bayernu Monachium po trzyletniej erze Pepa Guardioli. Włoch miał doprowadzić mistrza Niemiec do tego, co nie udało się jego poprzednikowi. Marzeniem kibiców i działaczy „Bawarczyków” było zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Aby tego dokonać, Włoch przeanalizował okres pracy Hiszpana i postanowił działać podobnie jak w Realu Madryt.
Błędy Carlito
Bayern w porównaniu z wcześniejszymi latami grał piłkę bardzo „oszczędną”. W Bundeslidze rozegrał wiele spotkań, w których nie szarżował tempem prowadzenia piłki i atakowania rywali. Było wiele spotkań z przeciętnymi rywalami, gdy ekipa z Monachium dość długo musiała trudzić się o gola. W Lidze Mistrzów nie wyglądało to lepiej, a „Bawarczycy” musieli w fazie grupowej uznać wyższość Atletico Madryt. Dopiero z końcem jesieni drużyna pokazała szczyt swoich możliwości, sprowadzając na ziemię rewelacyjny RB Lipsk. Taki poziom miał Bayern prezentować na rundę rewanżową.
Gdy rozgrywki wznowiła Bundesliga i przyszła pora na 1/8 finału Ligi Mistrzów, mistrzowie Niemiec znowu grali chimerycznie. Co prawda w pierwszej rundzie fazy pucharowej poradzili sobie bez większych trudów z Arsenalem, ale tuż przed startem rywalizacji wielu ekspertów miało kłopot z określeniem faworyta. Kiedy przyszedł kwiecień i najważniejsze mecze, Bayern „wysypał się” prawie na wszystkich frontach. W lidze akurat przeciwnicy sami sobie podstawiali nogi, ale za to w Lidze Mistrzów przyszła porażka u siebie z Realem Madryt, a potem trudny rewanż. Inną sprawą były kłopoty zdrowotne Roberta Lewandowskiego, ale to nie zwalnia innych z odpowiedzialności. Odpadnięcie z Ligi Mistrzów na fazie 1/4 finału było wielkim ciosem dla drużyny i spowodowało lawinę.
Włoch nie potrafił pozbierać drużyny po odpadnięciu z najważniejszych rozgrywek. Tylko kilku piłkarzy sprawiało wrażenie zmotywowanych do dalszej gry, a reszta była raczej głową na wakacjach. W DFB-Pokal również nie udało się dojść choćby do finału, a w półfinale swoją wyższość wreszcie mogła pokazać Borussia Dortmund. Końcówka sezonu to pchanie wózka do mistrzowskiej patery i walka Lewandowskiego o koronę króla strzelców. Nie udało się jej zdobyć, a kapitan reprezentacji Polski miał pretensje do Ancelottiego o to, że nie zmobilizował reszty drużyny do pomocy w walce o armatę dla najlepszego strzelca ligi.
Droga do dymisji
Początkiem końca Carlo Ancelottiego w Bayernie był okres przygotowawczy do obecnego sezonu. Już na nim wiele krytyki, szczególnie odnośnie do wyjazdu do Azji, pojawiło się ze strony piłkarzy. Powrót do Europy i rozmowy, choćby z Lewandowskim, uświadomiły wszystkim, że w zasadzie „Bawarczycy” dopiero wchodzą w okres treningowy. Mecz o Superpuchar Niemiec udało się wygrać po karnych, ale ekipa z Monachium nic wielkiego na boisku nie pokazywała. Dopiero zalążek tego, co ma być, pokazała w momencie meczu w I rundzie DFB-Pokal przeciwko Chemnitzerowi. Tam Bayern wygrał wysoko i było to oznaką powrotu na właściwe tory.









