Kobiece mistrzostwa świata dobiegają końca. Dziś zobaczymy ostatni mecz tego turnieju, czyli wielki finał, w którym zmierzą się reprezentantki USA i Holandii. Owo spotkanie odbędzie się we francuskiej stolicy piłki nożnej kobiet – Lyonie. Tamtejsza sportowa gawiedź spodziewa się dużej dawki emocji.
Wczoraj odbył się mecz o trzecie miejsce, który wygrały Szwedki, pokonując rywalki z Anglii. W Nicei na Allianz Rivera zobaczyliśmy dobry pokaz futbolu i ostateczne zwycięstwo Skandynawek 2:1. Dziś natomiast czekają już prawdziwie wielkie emocje, bo w Lyonie odbędzie się duży spektakl, którego aktorkami będą rewelacyjne Amerykanki i niebojące się wyzwań mistrzynie Europy z Holandii. Amerykański spryt, finezja i siła staną przeciwko holenderskiej fantazji.
Miejsce rozegrania tego spotkania nie zostało wybrane przypadkowo. Największe miasto regionu Rhone-Alpy jest bowiem stolicą francuskiego futbolu kobiet. Tamtejszy Olympique niepodzielnie rządzi w kraju i w Europie, mając na koncie między innymi 13 tytułów mistrza kraju z rzędu. Łącznie żeński futbol w tym mieście to 30 lat i 30 tytułów. Dzięki temu klubowi nastąpiła szybka profesjonalizacja piękniejszej odmiany piłki we Francji, a obecnie następuje również olbrzymi jej rozwój, dlatego niedziwne, że metropolii, która jawi się jako pionier w tej dziedzinie, przyznano organizację finału FIFA Womens World Cup w 2019 roku. Na Groupama Stadium oczekuje się 60 tysięcy widzów – komplet.
Amerykańskie armaty
Aktualne mistrzynie świata, czyli ekipa USA, przez turniej przeszły jak burza, a teraz stają przed szansą obrony tytułu zgarniętego w Kanadzie. Będzie to ich piąty finał w historii kobiecej reprezentacji. W półfinałowym boju zawodniczki z Ameryki wyeliminowały Angielki. Boju, który był pełen emocji i zwrotów akcji. Piłkarki zza oceanu są obecnie najlepszą kobiecą ekipą na świecie. Grają skutecznie, ładnie dla oka i mądrze, a prowadzą je dwie gwiazdy: Alex Morgan i Megan Rapinoe.











