Gdyby Dani Alves był na miejscu Kaki, odszedłby z ekipy „Los Merengues”. Brazylijski obrońca FC Barcelona bardzo współczuje swojemu rodakowi i uważa, że ludzie związani z madryckim zespołem go nie szanują.

Alves jako kolejny zabrał głos w sprawie braku występów Kaki. – Jeżeli ja byłbym Kaką, dawno temu odszedłbym z Realu Madryt, ponieważ w moim życiu najbardziej lubię grać w piłkę. Jeśli zabierzesz mi to, co najbardziej lubię robić, to moje życie traci sens. Jestem bardzo smutny z powodu tego, co się dzieje z Kaką. Bardzo go podziwiam i nie chciałbym przechodzić przez to samo – mówił Brazylijczyk.
Były piłkarz Sevilli docenił osiągnięcia zdobywcy Złotej Piłki z 2007 roku i wyraził opinię, że w „Azulgranie” tej klasy gracz nie siedziałby na ławce: – Udało mu się dojść tam, gdzie niewielu dociera. Jest najlepszy na świecie, a władze klubu go nie szanują, nie zawodowo, tylko jako osobę. Zespół, w którym jest, powinien szanować najlepszego zawodnika na świecie. Myślę, że w Barcelonie taka sytuacja nie byłaby możliwa.











