Alexander Isak to bez wątpienia objawienie rundy rewanżowej w La Liga. Szwedzki napastnik po sześciu kolejkach w 2021 roku ma dziewięć zdobytych bramek, czyli trzy razy więcej niż w poprzednim półroczu. W tym czasie pobił już kilka rekordów. Jego bardzo dobra dyspozycja może sprawić, że BVB zdecyduje się go odkupić za 30 milionów euro.
Alexander Isak trafił do Realu Sociedad latem 2019 roku. Po tym, jak młody Szwed nie odnalazł się w zespole z Dortmundu, niemieccy działacze oddali go bez żalu. Jednak zapewnili sobie w kontrakcie kwotę, za którą będą mogli go w najbliższej przyszłości odkupić. Zupełnie tak, jakby spodziewali się, że 21-latek nagle wypali. Suma odstępnego wynosi 30 milionów euro. Najprawdopodobniej klauzula ta zostanie uruchomiona przez BVB w przypadku, gdy Signal Iduna Park opuści inny skandynawski napastnik – Erling Haaland.
Niemcy kupili Alexandra Isaka w styczniu 2017 roku. Pozyskano go wówczas ze szwedzkiego AIK Solna, którego jest wychowankiem. Klub z jego rodzinnej miejscowości zarobił na nim 8,6 miliona euro (według Transfermarkt.de). Krótko mówiąc, Szwed nie wypalił. W pierwszym zespole BVB zagrał 13 razy. Zdobył jednego gola i zanotował jedną asystę. Miało to miejsce w Pucharze Niemiec przeciwko ekipie z Magdeburga. Młodemu napastnikowi w złapaniu odpowiedniej formy z pewnością nie pomagały liczne urazy.
O wiele skuteczniejszy był on, występując w rezerwach drużyny z Dortmundu. Na zdecydowanie niższym szczeblu rozgrywkowym w Niemczech Alexander Isak trafił do siatki rywali pięciokrotnie, a do tego zanotował dwie asysty. W styczniu 2019 roku wypożyczono go do holenderskiego Willem II Tilburg, gdzie zdecydowanie odżył. W sześć miesięcy strzelił 14 bramek i zaliczył siedem asyst, i to wszystko w 18 meczach. Wrócił do dobrej formy, co sprawiło, że jego osobą zaczęło się interesować kilka europejskich zespołów. Najkonkretniejszy w negocjacjach okazał się klub z Kraju Basków – Real Sociedad San Sebastian, który wykupił szwedzkiego bombardiera za 6,5 miliona euro.
Hiszpania – ziemia obiecana
Alexander Isak praktycznie z miejsca stał się czołowym graczem baskijskiego zespołu. Aklimatyzacja okazała się zbędna, bowiem Szwed od razu zaczął reprezentować barwy nowej drużyny. W sezonie 2019/2020 były takie momenty, w których wszyscy rozpływaliśmy się nad grą Realu Sociedad. Napastnik ze Skandynawii był ważnym, obok innego Skandynawa Martina Odegaarda, ogniwem w ekipie Basków. Cztery z 16 goli zdobytych przez niego padło po podaniu Norwega. Do tych trafień dorzucił również trzy asysty.
Na premierową bramkę czekał nieco ponad miesiąc, do piątej kolejki i starcia z Espanyolem. Real Sociedad wygrał wówczas 3:1. Alexander Isak w tamtej kampanii pełnił raczej rolę jokera. Był pierwszym wchodzącym, którego zadaniem była odmiana losów gry. Mimo że zagrał praktycznie we wszystkich spotkaniach, bowiem ominął tylko rywalizację z Granadą na koniec sezonu, to tak naprawdę rzadko kiedy zaczynał mecz w wyjściowej jedenastce, a jeszcze rzadziej grał od pierwszej do 90. minuty. Sztuka ta udała mu się tylko cztery razy (trzy w CdR i raz w La Liga).











