Lewy obrońca Valencii zdaje sobie sprawę z faktu, że ma naprawdę duże szanse, by znaleźć się w kadrze Vicente del Bosque na mistrzostwa Europy. Katalończyk stara się jednak nie popadać w hurraoptymizm i skupia się na ciężkiej pracy.
– Sytuacja wygląda dobrze. Dostałem powołania na cztery kolejne zgrupowania kadry, więc myślę pozytywnie, ale zdaję sobie też sprawę, że sytuacja może się zmienić w mgnieniu oka. Mam przed sobą wiele spotkań i w każdym muszę grać najlepiej, jak potrafię. Za każdym razem, gdy del Bosque odczytuje nazwiska powołanych, słucham z uwagą. Jeśli pojadę na Euro, nie chcę być tam tylko dla samego uczestnictwa. Chcę być ważnym graczem. Ale powtarzam, o tym, czy znajdę się w ostatecznej grupie, decyduje wiele czynników i nie wszystkie są zależne ode mnie.
– W tym roku chcę w końcu wygrać coś z Valencią. Wiem, że to skomplikowana sprawa, ale jesteśmy na dobrej drodze i myślę, że jedno trofeum jest w naszym zasięgu. Gramy na trzech frontach i bardzo liczymy na dobre wyniki w Pucharze Króla i Lidze Europy. Cały klub, zarówno trenerzy, jak i piłkarze, da z siebie wszystko – zakończył Alba










