Ajax Amsterdam zremisował na własnym stadionie z zespołem NAC Breda. Podopieczni trenera Franka de Boera prowadzili już 2:0, lecz w ostatnich pięciu minutach zabrakło im koncentracji i rywale zdołali doprowadzić do wyrównania. Bohaterem spotkania okazał się Robert Schilder, były zawodnik Ajaksu, który rozpaczliwym strzałem w ostatnich minutach uratował jeden punkt dla gości.
Ajax jak do tej pory nie może zaliczyć bieżącego sezonu do udanych. Aktualnie zajmowane czwarte miejsce jest wynikiem znacznie poniżej oczekiwań kibiców. W meczu z Bredą miała nastąpić częściowa rehabilitacja za ostatnią porażkę z Groningen i remisy z Twente i Feyenoordem. W końcu „Joden” mieli aż dwa tygodnie na przygotowanie się do tego meczu i dokładne rozpracowanie rywala. Jednak Breda była dokładnie w takiej samej sytuacji.

Początek spotkania pokazał, że to Ajax lepiej odrobił pracę domową. Dwa uderzenia Janssena nie sprawiły większych kłopotów golkiperowi Bredy, nie zdołał też go zaskoczyć Lodeiro, który chwilę wcześniej zastąpił kontuzjowanego Bułykina. W końcu w 36. minucie amsterdamczycy przełamali rygiel defensywny Bredy. W roli głównej wystąpił wspomniany wcześniej Urugwajczyk Lodeiro, który popisał się dokładnym podaniem do Sulejmaniego, a ten strzałem w długi róg rozpoczął strzelanie na amsterdamskiej Arenie.
W drugiej połowie z jednym wyjątkiem przez dłuższy czas oglądaliśmy koncert gry Ajaksu. Wyjątek miał miejsce zaraz po wznowieniu gry, kiedy to błąd Anity niemal nie zakończył się golem Lurlinga. Później na boisku rządzili i dzielili podopieczni trenera de Boera. Strzały Ebecilo, Eriksena czy Vertonghena były szalenie niebezpiecznie, lecz dobrze spisujący się tego dnia Ten Rouwelaar stanął na wysokości zadania. Wyrok zapadł w 84. minucie. Dośrodkowanie Lodeiro trafiło pod nogi Boerritgera, a ten strzałem z bliskiej odległości nie dał szans bramkarzowi rywali na udaną interwencję.
Piłkarze Bredy nie chcieli jednak pogodzić się z wyrokiem i ruszyli do ataku. Sygnał do ofensywy dał Santi Kolk, który w pojedynkę rozpracował amsterdamską defensywę i wpakował piłkę do siatki Vermeera. Cztery minuty później na ustach wszystkich kibiców był Robert Schilder. Były zawodnik Ajaksu, który w tym klubie nie zdołał wywalczyć miejsca w składzie, pogrążył swoich dawnych kolegów z zespołu, strzelając celnie z 25 metrów. Ajax ruszył do ataku, lecz rozpaczliwa ofensywa nie przyniosła skutku. W efekcie trzy punkty, które były już w garści, wyślizgnęły się amsterdamczykom przez palce. Statystyki nie kłamią, Ajax jest bez formy, to już czwarty ligowy mecz bez zwycięstwa.










