Holenderska sensacja. Ajax Amsterdam w sezonie 2018/2019 Ligi Mistrzów


Ajax Amsterdam dzisiaj zmierzy się z Benfiką, którą pokonał w pamiętnej edycji Ligi Mistrzów

23 lutego 2022 Holenderska sensacja. Ajax Amsterdam w sezonie 2018/2019 Ligi Mistrzów
Fred Rotgans / Orange Pictures / PressFocus

Rozgrywki o trofeum Ligi Mistrzów w sezonie 2018/2019 wygrał Liverpool, który do finału dotarł po niesamowitym dwumeczu z FC Barcelona. Tamta edycja miała jeszcze jednych bohaterów. Bohaterów, którzy byli o krok od finału najważniejszych klubowych rozgrywek. Ajax Amsterdam, bo o nim mowa, rozkochał w sobie kibiców w całej Europie.


Udostępnij na Udostępnij na

Liga Mistrzów pozwala na tworzenie historii. Drużyną, która mimo że nie sięgnęła po puchar, taką historię napisała. Wyśmienite mecze, odwracanie wyniku, eliminowanie faworytów. To wszystko sprawiło, że Ajax z sezonu 2018/2019 jest tak dobrze wspominany. Dzisiaj w 1/8 finału zmierzy się z Benfiką, licząc, że uda mu się powtórzyć wynik sprzed czterech sezonów.

Droga do fazy grupowej

Ajax Amsterdam w kampanii poprzedzającej wyśmienity sezon finiszował na drugim miejscu w Eredivisie. Taki rezultat zmusił go do wzięcia udziału w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Holendrzy byli faworytami w każdym ze starć. W drugiej rundzie na ich drodze stanął Sturm Graz. Austriacy byli jedynie przystankiem na drodze Ajaksu. Dwa zwycięstwa (2:0 oraz 3:1), a w raz z nimi awans do kolejnej fazy.

Tam czekał Standard Liege. Faworyt tego dwumeczu był oczywisty. I wiele wskazywało, że Ajax bez większych problemów awansuje. Po 34 minutach pierwszego meczu wicemistrzowie Holandii prowadzili już 2:0. Standard Liege nie poddał się bez walki, zdobywając bramkę kontaktową w 67. minucie. W 4. minucie doliczonego czasu gry udało mu się doprowadzić do remisu. Kibice Ajaksu byli w szoku.

Zawodnicy pałali żądzą zemsty i czekali na rewanż. Klaas-Jan Huntelaar, Matthijs de Ligt, David Neres. Szybko zdobyte trzy bramki i Belgowie musieli obejść smakiem. Pozytywnie naładowani zawodnicy Ajaksu w 4. rundzie jako przeciwnika wylosowali Dynamo Kijów. Pierwsze spotkanie na Johan Cruyff ArenA zakończyło się zwycięstwem gospodarzy (3:1). Co ciekawe, bramkę dla Dynama zdobył Tomasz Kędziora.

Drużyna z Ukrainy nie chciała poddać się bez walki. Na spotkanie rewanżowe wyszła pełna energii. Od pierwszych minut grała bardzo agresywnie, co poskutkowało rzutem karnym dla Ajaksu już w 14. minucie. Jednak bramkarz Dynama zatrzymał strzał Dusana Tadicia. Niestety, mimo prób ani jednej, ani drugiej drużynie nie udało się pokonać golkipera rywala. Bezbramkowy remis premiował awansem do fazy grupowej Ajax Amsterdam.

Ajax Amsterdam – trzech wielkich

Los przydzielił Ajax Amsterdam do łatwej grupy. Poza Bayernem Monachium, który zdawał się rywalem nie do pokonania, w grupie znalazły się Benfika oraz AEK Ateny. Pierwsza kolejka fazy grupowej to starcie właśnie z Grekami. Wtedy to prawdziwy popis umiejętności dał Nicolas Tagliafico występujący na lewej obronie, który zdobył dwie bramki. Jedno trafienie dorzucił Donny van de Beek.

Następnym rywalem „Joden” był Bayern Monachium. „Bawarczycy” byli zdecydowanymi faworytami, ale na własnym stadionie tylko zremisowali z ekipą Erika ten Haga. Remis drużynie z Amsterdamu zapewnił Noussair Mazraoui. Prawy obrońca, podobnie jak Tagliafico mecz wcześniej, pojawił się niespodziewanie w polu karnym Bayernu i wykończył dośrodkowanie. Pierwsza sensacja stała się więc faktem.

W meczu w Lizbonie długo wydawało się, że będzie remis. W doliczonym czasie spotkania ponownie bohaterem został Noussair Mazraoui. Marokańczykowi w zdobyciu bramki pomógł rykoszet, który zmylił bramkarza. Rewanż w Amsterdamie zaczął się od błędu Andre Onany. Kameruńczyk nie trafił w piłkę, która padła łupem Jonasa. Brazylijczyk wyprowadził Benfikę na prowadzenie. Remis uratował Dusan Tadić.

Mecz piątej kolejki z AEK Ateny był formalnością. Dwukrotnie do siatki trafił Dusan Tadić i Ajax był już pewny awansu do 1/8 finału. Został jeszcze mecz z Bayernem, który jak się okazało, był jednym z najbardziej emocjonujących spotkań tamtej edycji. Mistrzowie Niemiec wyszli na prowadzenie w 13. minucie za sprawą Roberta Lewandowskiego. Długo wydawało się, że Ajax nie będzie potrafił odwrócić losów spotkania.

A jednak, w 61. i 82. minucie bramki strzelił niesamowity Dusan Tadić. Holendrzy wyszli na prowadzenie, z którego nie mogli cieszyć się zbyt długo. Kilka minut później z rzutu karnego wyrównał „Lewy”, by dwie minuty później Kingsley Coman ponownie wyprowadził Bayern na prowadzenie. Ajax Amsterdam się nie poddał i w 95. minucie wyrównał Nicolas Tagliafico. Cały świat mówił o chłopakach z Johan Cruyff ArenA.

Uciszyć Santiago Bernabeu

Drugie miejsce w grupie, tuż za Bayernem, oznaczało, że Ajax Amsterdam w 1/8 finału zmierzy się ze zwycięzcą którejś z grup. Los skrzyżował Ajax z Realem Madryt, który miał w sezonie 2018/2019 ogromne problemy. Młodość połączona z doświadczeniem, jakie do klubu wnosili Dusan Tadić, Lasse Schone, Daley Blind czy Klaas-Jan Huntelaar, nie pozwalała „Królewskim” zlekceważyć rywala.

Pierwsze spotkanie było bardzo wyrównane, jednak kibice na stadionie w Amsterdamie musieli przełknąć gorycz porażki. Dla Realu Madryt strzelili Karim Benzema oraz Marco Asensio, a dla Ajaksu Hakim Ziyech. Trener Erik ten Hag wiedział, że Real Madryt jest do pokonania. Tym bardziej że w rewanżu miało nie być Sergio Ramosa. Kapitan „Królewskich” miał pauzować za żółte kartki.

W tamtym okresie Real Madryt bez Sergio Ramosa w środku obrony nie istniał. Drużyna bez swojego kapitana była o wiele słabsza. Natomiast Ajax Amsterdam wyszedł w najmocniejszym zestawieniu i efekty zobaczyliśmy niemal od razu. Już w 7. minucie prowadził za sprawą Hakima Ziyecha. Dziesięć minut później podwyższył David Neres. Real Madryt był na kolanach.

Na domiar złego z powodu kontuzji boisko opuścić w pierwszej połowie musieli Lucas Vazquez i Vinicius Junior. W drugiej połowie egzekucja trwała, Dusan Tadić wyprowadził Ajax na trzybramkowe prowadzenie. Marco Asensio w 70. minucie dał nadzieję fanom Realu. Jak się okazało, minutę później tej nadziei pozbawił ich Lasse Schone. Duńczyk uderzył bezpośrednio z rzutu wolnego i pokonał bramkarza Realu Madryt. Santiago Bernabeu zamilkło.

Ajax Amsterdam nie klęka przed nikim

Po wyeliminowaniu drużyny Realu Madryt przyszedł czas na kolejne wielkie wyzwanie. Juventus od wielu lat marzył o zwycięstwie w Lidze Mistrzów. Przez lata nie udawało się, ale teraz miał Cristiano Ronaldo. W dwumeczu z wicemistrzem Holandii Portugalczyk dwoił się i troił, by awansować, ale nie udało mu się to.

Na stadionie w Amsterdamie mecz zakończył się remisem 1:1, a dla „Joden” bramkę strzelił David Neres. Wszystko miało się rozwiązać w rewanżu w Turynie. Jak nie trudno się domyślić, strzelanie rozpoczął Cristiano Ronaldo. „Mr Champions League” wyprowadził swój zespół na prowadzenie w 28. minucie. Chwilę później wyrównał Donny van de Beek. Druga połowa miała być ciekawa.

I tak było. Ajax Amsterdam poczuł, że jest silniejszy od swoich rywali. Cristiano Ronaldo raz po raz irytował się na złe wybory swoich kolegów z zespołu. W międzyczasie kolektyw Erika ten Haga kreował kolejne sytuacje. W 67. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, piłkę głową do bramki skierował kapitan Ajaksu, Matthijs de Ligt. Po nerwowej końcówce wynik udało się utrzymać. Dzięki temu Ajax awansował do półfinału Ligi Mistrzów w pełni zasłużenie.

Rollercoaster uczuć

Przed sezonem nikt nie stawiał Ajaksu Amsterdam w gronie faworytów do sięgnięcia po trofeum Ligi Mistrzów. Ale wobec jego formy nie można było przejść obojętnie. W międzyczasie wreszcie udało mu się wyprzedzić PSV w ligowej tabeli. Liga Mistrzów zaczęła być coraz bardziej realna. W półfinale rywalem Ajaksu został Tottenham. Pierwszy raz w tej edycji to holenderski klub przez wielu uważany był za faworyta.

Są chwile, kiedy wszystko idzie po twojej myśli. Ajax walczył z nami, gdy brakowało nam pięciu piłkarzy. Pojechał do Londynu grać przeciwko drużynie Tottenhamu, której brakowało obu napastników. Massimiliano Allegri

Jak na faworyta przystało w pierwszym spotkaniu rozgrywanym w Londynie Ajax Amsterdam wygrał. Jednobramkowe zwycięstwo zapewnił gol Donnego van de Beeka. Do rewanżu na własnym stadionie „Joden” podchodzili pewni siebie. Stali na szczycie piłkarskiego świata, o młodych gwiazdach pisały wszystkie gazety sportowe. Byli wielcy, nie dało się przejść obojętnie wobec takiej gry.

Rewanż rozpoczął się wyśmienicie. Już w 5. minucie Matthijs de Ligt wyprowadził Amsterdam na prowadzenie. Niespełna 30 minut później podwyższył Hakim Ziyech. Ajax miał trzybramkową przewagę. Tottenham musiałby dokonać cudu, by pozbawić „Joden” awansu do finału. 8 maja 2019 roku okazało się, że cuda jednak się zdarzają.

Ten dzień już na zawsze pozostanie dniem Lucasa Moury. Brazylijczyk rozegrał najlepszy mecz w całej swojej karierze. W 55. minucie zdobył bramkę kontaktową, a już trzy minuty później doprowadził do remisu w rewanżu. Dzięki zasadzie bramek na wyjeździe drużynie Mauricio Pochettino brakowało jednej bramki do odwrócenia losów. I zdobyła ją w 96. minucie, niszcząc marzenia Ajaksu. Do awansu do finału zabrakło mu kilku sekund…

Komentarze
Antoni (gość) - 6 miesięcy temu

Odpisujecie każdemu, kto wyślę zgłoszenie o dołączenie do redakcji? Ile trzeba czekać na wiadomość zwrotna?

Odpowiedz
Michał Krzeszowski - 6 miesięcy temu

Odpisujemy każdemu. Prosimy o cierpliwość, osoba odpowiedzialna za rekrutację miała do załatwienia sprawy prywatne.

Odpowiedz
Antoni (gość) - 6 miesięcy temu

Przepraszam, że napisałem drugi raz, myślałem, że podałem zły adres email

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze