Anthony Martial, dość jeszcze anonimowy nastolatek, sprzedany do Manchesteru United za 50 milionów euro. Sąsiad zza miedzy za 80 milionów nabywa Kevina de Bruyne’a. Co się wydarzy w następnym okienku, nie wiadomo. Może Paul Pogba zmieni klub za 200 milionów? W dobie coraz bardziej absurdalnych kwot transferowych uchował się jeden jedyny w pełni amatorski klub na mapie zawodowej piłkarskiej Europy. Przed Państwem Queen’s Park FC.
Z miejsca uprzedzam – to nie będzie tekst dla fanów Neymara eksponującego gacie na boisku w ramach kontraktu reklamowego. Nie polubi go też raczej fan odpałów Balotellego, wychodzącego z założenia „stać mnie, to się bawię”. Niespecjalnie docenią szkocki klub wszyscy ci, którzy emocjonują się Deadline Day i groteskowymi nieraz transferami w ostatnich sekundach okienka. To raczej artykuł przeznaczony dla ostatnich na świecie piewców idei barona de Coubertina, dla których sport to próba udowadniania, że potrafimy pokonywać własne słabości lepiej niż nasi przeciwnicy. Mniej więcej tak kształtuje się dewiza najstarszego klubu piłkarskiego w Glasgow (jak i całej Szkocji).
Już tutaj mogą pojawić się całkiem zasadne pytania. Po co opisywać jakiś klub z Glasgow, skoro w co drugiej wiosce jest jakaś amatorska drużyna? Otóż, po pierwsze Queens Park samo wybrało taką drogę istnienia, po drugie klub ten funkcjonuje na wyjątkowych zasadach. Więc po kolei.
Początki i chwała

9 lipca 1867 roku to złota data w historii szkockiego futbolu. W tym oto dniu kilkunastu facetów spotkało się przy Eglinton Terrace 3 w celu założenia pierwszego w kraju klubu piłkarskiego. Nie była to oczywiście pierwsza drużyna w Szkocji – od lat różne samozwańcze stowarzyszenia grywały ze sobą w parkach. Kilkanaście osób z lokalnego oddziału YMCA postanowiło utworzyć Queen’s Park Football Club (nazwa nie zmieniła się przez lata). Pierwszy oficjalny mecz rozegrano… rok później – tyle bowiem czekano na przeciwnika, którym był nieistniejący już klub Thistle F.C. Pierwsze spotkanie i pierwsza wygrana zwiastować mogły nadejście złotych czasów.
I istotnie one nadeszły. Szkocka piłka zaczęła się rozwijać, z zazdrością patrzono na północ, gdzie nowe zespoły rosły jak grzyby po deszczu. W 1873 roku z inicjatywy Queen’s Park F.C. powstał Szkocki Związek Piłki Nożnej, skupiający jeszcze osiem innych drużyn. Ustalono rozegranie najważniejszych rozgrywek w kraju – Pucharu Szkocji. Finał miał zostać rozegrany na stadionie Hampden Park – tym samym, na który niedługo pojedzie reprezentacja Polski.
Pierwsze rozgrywki wygrywa – jakie zaskoczenie – nasz główny bohater. Sztuka ta udaje się jeszcze przez dwa kolejne lata. Ogółem XIX wiek klub zamknął z dziesięcioma triumfami. Nie będzie więc przesadą stwierdzenie, że to najlepszy klub tamtego stulecia w Szkocji. Jakby tego było mało, Queen’s Park świetnie radziło sobie również w rozgrywkach o Puchar Anglii, w którym również brało udział. W latach 1884 i 1885 doszło do finału – po dziś dzień nie uczyniła tego żadna inna ekipa z kraju kraty, ostu i Bravehearta. Dwukrotnie jednak uległa potędze tamtych czasów – Blackburn Rovers. W tamtych czasach połowa reprezentacji Szkocji to chłopcy z Queen’s Park. Start do wielkiej piłki, sami przyznacie, klub miał wielce udany.














