Adriana Bierlet: Często muszę udowadniać, że nie jestem w tym miejscu przez przypadek (WYWIAD)


Rozmawiamy z trenerką grup młodzieżowych

2 czerwca 2022 Adriana Bierlet: Często muszę udowadniać, że nie jestem w tym miejscu przez przypadek (WYWIAD)
Bartosz Ziółkowski/Wisła Kraków

Adriana Bierlet była trenerką między innymi w Akademii Piłkarskiej Wisły Kraków, w której prowadziła drużyny młodzieżowe dziewczynek. Czy kobieta zajmująca się piłkarskim szkoleniem ma w tym fachu trudniej? Z czym musi się zmagać? Jakie perspektywy ma przed sobą kobiecy futbol w Polsce? Odpowiedzi na wszystkie powyższe pytania znajdziecie w tym tekście.


Udostępnij na Udostępnij na

Wisła Kraków i jej Akademia Piłkarska to uznana w kraju marka, bardzo dobrze szkoląca młodych adeptów piłkarstwa. Od 2020 roku w jej strukturach znajdują się również drużyny dziewczynek oraz seniorska drużyna kobiet (powstała nieco później), a jedną z trenerek w tej markowej instytucji była do niedawna Adriana Bierlet, którą postanowiliśmy przedstawić szerszemu gremium.

***

Jak to się stało, że wybrałaś piłkę, a nie jakiś inny sport?

Gdy dorastałam nie było takich możliwości w wyborze damskiej drużyny piłkarskiej jak dziś, a mnie ciągnęło do tego sportu. Z kolegami ze szkoły przesiadywaliśmy całe dnie na boisku, grając czy wymieniając się kartami piłkarzy. Pewnego wakacyjnego dnia, gdy przebywałam na orliku, trener osiedlowego klubu podszedł do mnie i zapytał, czy pomogłabym chłopakom w turnieju. I tak to się właściwie zaczęło.

Poczułaś się doceniona, gdy zauważył Twoje umiejętności i to, że wyróżniasz się w męskim gronie?

Nie jestem w stanie opisać, co czułam, docenienie i wyróżnienie. Nurtowały mnie jednak kwestie typu: jak to ja, przecież jestem dziewczyną, przecież nigdzie nie trenuje, czy ja potrafię grać? Mimo to pojechałam, strzeliłam bramkę i, co chyba najważniejsze, poznałam jeden z najlepszych zawodów na świecie, czyli trener.

I jaki według Ciebie powinien być trener?

Trener to ktoś, kto jest motywacją i wsparciem. Nawet gdy sami w siebie wątpimy, on w nas wierzy, i to wystarcza. Miałam wtedy może 10 lat, przede mną była jeszcze długa droga edukacji, ale bardzo mi się to podobało (bycie trenerem).

Grzegorz Przetakiewicz/Instagram: przet_grzeg

Nie chciałaś bardziej sprawdzić się, grając?

Uważałam, że to za późno, aby zostać zawodową piłkarką. Już wtedy wiedziałam, jak ważne jest bycie dobrym trenerem i jaką radość może sprawić dziecku prawidłowe podejście. Pozostałam przy piłce jako formie spędzania wolnego czasu, aż sześć lat później przypadkiem wpadł na mnie… ten sam, wspomniany wcześniej, coach i przywitał mnie słowami: „O, cześć, pamiętam Cię z boiska, nie chcesz może zostać trenerem?”.

Czyli teoretycznie to los chciał, żebyś została trenerką?!

Teoretycznie tak. Dwa tygodnie później już prowadziłam zajęcia dla najmłodszych pod jego czujnym okiem. Sześć lat idę trenerską ścieżką przez życie i nie zamieniłabym jej na nic innego. Uważam, że los wybrał dla mnie właśnie taką drogę i nic w rzeczywistości nie stało się przypadkiem. Oddałam piłce całą siebie i całe szczęście piłka oddała mi również na tyle, że mogę powiedzieć, iż jestem szczęśliwa i spełniona.

Akademia Wisły to uznana w kraju marka. Jak do niej trafiłaś?

Wisła szukała osoby do projektu „Lato ze smokiem” i akurat znajomy z branży podał numer do mnie. I tu zaczyna się moja przygoda z krakowskim klubem. Gdy okazało się, że z ogarnięciem rozbieganych dzieciaków radzę sobie całkiem nieźle, to dostałam propozycję, aby zostać przy projekcie „Wisła Junior”. Później Wisła Soccer Schools, Summer Camp, aż wreszcie dostałam drużynę dziewczynek w kategorii U-8 i U-11.

Działasz także w stowarzyszeniu „Forward”. Możesz powiedzieć nieco więcej o tym projekcie?

Stowarzyszenie Forward przede wszystkim gromadzi ludzi z pasją. Chcemy przełożyć nasza wiedzę zdobytą na poziomie akademii, doświadczenie ze stażów w klubach zagranicznych na coś wyjątkowego. To nasza misja, aby obozy – bo tym się też zajmujemy – tworzone przez nas były na najwyższym poziomie, szkolenia pełne bogatej tematyki i merytorycznych prelegentów, treningi indywidualne z pełną analizą umiejętności zawodnika oraz środki treningowe dostosowane stricte pod charakterystykę gracza. W przyszłości chcemy stworzyć reprezentację chłopców oraz dziewczynek z małych miejscowości, aby dać im szanse doświadczenia meczów, turniejów z dziećmi z innych zakątków Polski czy tez Świata.

Jak to jest być kobietą wśród trenerów? Uważasz, że mężczyźni mają łatwiej w tym fachu?

Przede wszystkim zabawnie. Powiem szczerze, że czasami, gdyby nie moi koledzy z pracy, miałabym o wiele trudniej. Na przykład przenieść bramki z miejsca na miejsce. Nie uważam jednak, że mają łatwiej, wręcz przeciwnie. Myślę, że prościej jest się przebić kobiecie niż mężczyźnie mimo na przykład takich samych kompetencji.

Odnosząc się do mnie, nigdy nie chciałam, aby moja płeć definiowała to, co robię i gdzie jestem. Pragnę, aby decydowały o tym moje umiejętności oraz efekty pracy.

Co możesz powiedzieć na temat piłki dziewcząt w naszym kraju? Widzisz progres w stosunku do przeszłości?

W naszym kraju względem przeszłości piłka kobieca zrobiła ogromny krok w przód. Jednak w dalszym ciągu wygląda organizacyjnie gorzej niż piłka chłopięca. Myślę, że powodem tego jest traktowanie drużyn dziewczęcych jako rekreacyjnych, zabawowych. Znam dużo dziewczyn, które z tej racji wolą trenować z chłopakami, ponieważ chcą być traktowane poważnie.

Co możesz powiedzieć o poziomie piłkarskim dziewczynek w porównaniu z chłopcami?

Moim zdaniem nie powinniśmy porównywać dziewczynek z chłopcami. Nie chodzi tu nawet o dysproporcje fizyczne, ale możliwość „dorastania z piłką przy nodze”. Piłka nożna dla chłopców jest czymś naturalnym, nieczęsto widzi się, aby grupka koleżanek przesiadywała na boisku. Myślę, że tu zawarty jest klucz, tak jak dla nas dziewczyn naturalne jest granie w klasy czy gumę. Oczywiście są jednostki jak w każdej dziedzinie, u których tej różnicy nie ma. Osobiście znam zawodniczki, które trenują z chłopakami od 5. roku życia i grają na tym samym lub podobnym poziomie. Niestety są to indywidualności, ale może zmieni się to na przestrzeni lat, ponieważ kładzie się już większy nacisk na nabory dziewczynek w najmłodszych rocznikach.

Jakie perspektywy dostrzegasz dla kobiecego futbolu w Polsce?

Uważam, że zmiana podejścia do piłki kobiecej w Polsce spowoduje, że będziemy fabryką naprawdę jakościowych zawodniczek. Wydaje się, że przełomowym momentem będzie ukazanie się programu szkolenia dziewcząt.

Widzisz te zmiany na lepsze?

Wiem, że dużo klubów czy trenerów już dostosowało plan treningowy do predyspozycji kobiet i zauważają pierwsze efekty spersonalizowanego działania. Wielką nadzieję pokładam w polskiej reprezentacji kobiet, a w szczególności w grupach młodzieżowych.

Czy Ty jako kobieta w tym piłkarskim środowisku musisz zmagać się z jakimiś rzeczami?

Często muszę udowadniać, że nie jestem w tym miejscu przez przypadek, że włożyłam w swoją pracę dużo energii, nieustannie się rozwijając, zdobywając wiedzę i że nie dostałam posady trenera tylko za ładną buźkę.

Spotykają Cię jakieś nieprzyjemności z tym związane?

Gdy już mówimy o ładnej buźce to ciągle spotykam się z seksistowskimi komentarzami, zaczepkami ze strony nie tylko trenerów, ale niestety nawet rodziców. Po odzywkach typu „pani trener przodem, bo ja sobie popatrzę” naprawdę długo zastanawiałam się, czy powinnam ubierać krótkie spodenki do pracy. Jednak nie dałam się zwariować i po prawie sześciu latach doszłam do wniosku, że takie zdania były w naszej kulturze od zawsze nie tylko w piłce nożnej i niektórzy ludzie widzą tylko okładkę, a nie doceniają tego, co warto docenić. Nie przejmuje się tym już, raczej wpuszczam jednym, wpuszczam drugim uchem, robię to, co do mnie należy, chociaż przyznaję się, że lubię dosadnie odpowiedzieć na tego typu żarty i pokazać, że mimo mojej skromnej osoby nie dam sobie wejść na głowę.

Musisz pokazywać ten charakter?

Gdy mówimy znów o wejściu sobie na głowę, niestety trudniej przychodzi wypracowanie sobie autorytetu. Szczególnie gdy mówimy o 22-letniej blondynce. Najtrudniejsze jest to chyba w momencie, gdy rozmawiam z zawodnikami płci męskiej, którzy grają w piłce seniorskiej i są starsi ode mnie. Ważne jest wtedy przekonanie ich do siebie – tak jak wszystkich innych niedowiarków. Jednak gdy uda się przełamać tę barierę i wzbudzić zaufanie, to współpraca układa się wyśmienicie. Wtedy czuję, że było warto.

Czego brakuje Ci w naszym kraju w porównaniu z tymi zachodnimi (pytam o szeroko rozumiane szkolenie i podejście do piłki dziewcząt)?

Przede wszystkim traktowania drużyn kobiecych poważnie, ale nie tą samą miarą co zespoły męskie. Piłka nożna kobiet powinna być traktowana jako odrębny sport z inną specyfiką i programem szkolenia. Dziewczyny posiadają inne preferencje i raczej nigdy nie dojdą do takiego poziomu piłkarskiego jak mężczyźni, pewnie nigdy piłka kobieca nie będzie generowała takich pieniędzy jak męska, ale to nie znaczy, że treningi mają być amatorskie, prowadzone przez instruktorów nie trenerów, albo – co gorsza – drużyny tworzone tylko po to, by otrzymać złotą gwiazdkę PZPN-u – tak to nie może funkcjonować. Jeżeli dziewczyny chcą grać w piłkę – niech grają! Tylko dostosujmy szkolenie do ich możliwości.

Komentarze
Mati (gość) - 4 tygodnie temu

Mądrze gada Pani trener Ada. Nie próbujmy na siłę dopasowywać i porównywać kobiecej piłki do męskiej, niech grają swoją piłkę.

Odpowiedz
AP WK (gość) - 4 tygodnie temu

O Ada :)

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze