Jeżeli strzelasz w sezonie 16 bramek i przychodzisz jako następca Roberta Lewandowskiego, jedno jest pewne – presja towarzysząca twoim występom będzie ogromna. Przez wiele miesięcy nie radził sobie z nią Adrian Ramos. Kolumbijczyk w ostatnich tygodniach wrócił jednak do piłkarskiego świata żywych i jego bramki dały kilka nieocenionych punktów Borussii Dortmund.
– Adrian jest jednym z najlepszych napastników w lidze niemieckiej. Myślę, że wkomponuje się do koncepcji naszego zespołu – w takim tonie wypowiedział wiosną 2014 roku się dyrektor sportowy dortmundczyków Michael Zorc. Miał prawo tak mówić, bo liczby rosłego snajpera mogły zachwycić nawet największego malkontenta.
Występy Ramosa w Niemczech (rozgrywki ligowe):
– sezon 2009/2010 (Hertha Berlin; 29 meczów i 10 goli w Bundeslidze; ostatecznie spadek zespołu do 2. Bundesligi w składzie również z m.in. Łukaszem Piszczkiem)
– sezon 2010/2011 (Hertha; 33 mecze i 15 goli w 2. Bundeslidze; awans berlińczyków do Bundesligi)
– sezon 2011/2012 (Hertha; 31 meczów i 6 goli w Bundeslidze; po barażach z Fortuną ostatecznie drugi spadek na przestrzeni dwóch lat)
– sezon 2012/2013 (Hertha; 32 mecze i 11 goli w 2. Bundeslidze; awans do elity)
– sezon 2013/2014 (Hertha; 32 mecze i 16 goli w Bundeslidze; 11. miejsce na koniec sezonu)
– sezon 2014/2015 (Borussia D.; 18 meczów i 2 gole; 7. miejsce na koniec rozgrywek)
Jak pokazują statystyki, tylko w jednym sezonie w stołecznym klubie nie udało mu się dobić przynajmniej do granicy 10 bramek. W Dortmundzie szło jednak jak po grudzie, choć początki były bardzo obiecujące. Już we wrześniu 2014 roku miał na koncie dwie bramki w lidze, potem, co pokazaliśmy wyżej, ani razu nie trafił w Bundeslidze, a jedyne gole, które zapisał później w sezonie 2014/2015, były zdobyte w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Nic dziwnego, że prasa wielokrotnie wypychała go z zespołu „Żółto-czarnych”. Czarę goryczy przelała dodatkowo kontuzja kostki, której nabawił się pod koniec kwietnia, w wyniku czego wypadł na ostatnie kolejki, a dodatkowo nie pojechał na Copa America.
https://www.youtube.com/watch?v=r9GxZyNoGOU
Oto pierwszy gol Adriana Ramosa w Lidze Mistrzów. Październik 2014 roku i mecz w Brukseli z Anderlechtem
Tuchel = nowe rozdanie
Nadzieją dla Ramosa mogła być zmiana trenera. Stery w dortmundzkiej machinie objął Thomas Tuchel, który kilka lat temu chciał mieć w swoich szeregach rosłego Latynosa, kiedy prowadził Mainz, a latem zeszłego roku postanowił także dać mu szansę odbudować się. Cały czas bardzo mocno w jego umiejętności wierzyli działacze Borussii, powtarzając jak mantra: – Gdyby nie jego umiejętności, nie pozyskalibyśmy go z Herthy.
Scenariusz zaczął się jednak powtarzać. Zdobył co prawda pod koniec sierpnia gola w niezwykle ważnym dla niego meczu z Herthą (Ramos przy wielu okazjach powtarza, że Hertha to jest zespół, który cały czas ma w sercu), ale koniec końców roszada na stanowisku trenera sytuacji Ramosa nie zmieniła. Musiał on przesiadywać na ławce rezerwowych i obserwować, jak szaleje Pierre-Emerick Aubameyang, który strzelał niczym karabin maszynowy, dzięki czemu coraz śmielej prowadził niedawnego finalistę Ligi Mistrzów w kierunku czołówki tabeli.










