ACF Fiorentina po sześciu kolejkach ma na swoim koncie dwa zwycięstwa, trzy porażki i remis. Na początku sezonu były dwie przegrane, a później przyszły dwie wygrane z rzędu, ponownie porażka, a następnie remis. Czy zwycięstwa to efekt gry ze słabszymi zespołami?
Klub z urokliwej Florencji ma praktycznie nową drużynę. Rewolucja kadrowa przeprowadzona w letnim okienku transferowym musiała w jakimś stopniu zaważyć na formie zespołu na początku sezonu. Czy nowi zawodnicy spiszą się we Florencji i będą z nią skutecznie walczyć o postawione przez szefów klubu cele?
Odszedł praktycznie cały pierwszy garnitur
W zakończonym okienku transferowym Fiorentinę opuściło dziewięciu zawodników z podstawowej jedenastki tamtego sezonu. Są to: Federico Bernardeschi, Matias Vecino, Borja Valero, Josip Ilicić, Nikola Kalinić, Ciprian Tatarusanu, Nenad Tomović, Matias Fernandez oraz Cristian Tello.
Bernardeschi był prawdziwym diamentem Fiorentiny – jej wychowankiem, którego statystyki pokazują, że w bardzo młodym wieku był liderem drużyny. W sezonie 2016/2017 w Serie A strzelił dla „Violi” 11 goli i dołożył cztery asysty, co – jak na skrzydłowego – jest bardzo dobrym bilansem. To wszystko zdołał zgromadzić w 32 spotkaniach. Dodajmy, że Bernardeschi ma dopiero 23 lata i jest uważany za jednego z największych talentów włoskiego futbolu. Nic dziwnego, że po rozgrywkach kupił go największy klub we Włoszech, czyli Juventus Turyn, za 40 mln euro.
Nikola Kalinić w poprzedniej kampanii był najlepszym strzelcem „Fiołków”. Zdobył 15 bramek i zanotował dwie asysty. Na to wszystko potrzebował 33 spotkań. Kalinić, jak na dobrego napastnika przystało, zapewniał drużynie bramki oraz stabilność. Wszyscy we Fiorentinie wiedzieli, że jak piłka trafi do chorwackiego piłkarza, to ten zawsze zrobi z niej jakiś użytek. Czy to strzeli gola, czy wywalczy rzut wolny, czy dogra piłkę do partnera – koledzy zawsze mogli na niego liczyć. Szefowie z Toskanii sprzedali go do Milanu za 20 mln euro.
Nikola Kalinić w poprzedniej kampanii był najlepszym strzelcem „Fiołków”. Zdobył 15 bramek i zanotował dwie asysty.
Borja Valero przez wszystkie lata spędzone na Stadio Artemio Franchi był prawdziwym mózgiem drużyny – zapewniał spokój w środku pola oraz był gwarantem bramek. Tyle że nie jako strzelec, lecz asystent, który tak obsługiwał swoimi podaniami kolegów, że zdobycie goli było niejako formalnością. W fioletowo-białych barwach zadebiutował 25 sierpnia 2012 roku. Sezon 2016/2017 nie był jednak dla niego najlepszy. Wprawdzie gol i dziewięć asyst w 32 meczach to poprawny bilans, ale Valero przyzwyczaił kibiców do tego, że w sezonie jest w stanie asystować kilkunastokrotnie, na przykład w kampanii 2012/2013 aż 13 razy. Po tych rozgrywkach Hiszpan przeszedł do Interu Mediolan za 5,5 mln euro.
Josip Ilicić raczej nie będzie dobrze wspominał swojego ostatniego sezonu w barwach „Gigliati”. Ofensywny pomocnik w 30 kolejkach pięć razy wpisywał się na listę strzelców i czterokrotnie asystował. To nie był ten Ilicić, którego kibice oglądali w poprzednich latach. Słaba gra Słoweńca spowodowała, że szefowie Fiorentiny zdecydowali się go sprzedać za 5,5 mln euro do Atalanty Bergamo.











