Flota pokonana. To zadanie, które do tej pory było za trudne dla dwunastu klubów I ligi, w końcu wykonała Cracovia Kraków. Teraz „Wyspiarze” będą mieli coraz trudniej, bo reszta już wie, że można. Czy aby na pewno inni będą mieli teraz z górki?
Najpierw przyjrzyjmy się temu, co do tej pory dokonała Flota. 12 meczów bez porażki – brzmi pięknie. 7:1 z ŁKS-em Łódź, i to na wyjeździe, brzmi jak bajka. Jednak czy ta bajka będzie miała szczęśliwe zakończenie? „Wyspiarze” mają przed sobą pojedynki z dwoma kandydatami do awansu – z Zawiszą Bydgoszcz zmierzą się u siebie i Termalicą Bruk-Bet Nieciecza na wyjeździe. Te spotkania mogą dać nam odpowiedzi na kilka ważnych pytań.

Flota ma w bieżącym sezonie jedną niezwykle ważną zaletę – stałe fragmenty gry. Skuteczność ich wykonywania jest wręcz zatrważająco wysoka, o czym przekonali się łodzianie. Z siedmiu goli strzelonych przez podopiecznych Dominika Nowaka po stałych fragmentach padło… siedem bramek. Jednak czy za pomocą jednego atutu można wygrać ligę? Obawiamy się, że nie, bo rywale w końcu odkryją, jak skutecznie się bronić przed atakami Floty. Przewagą zespołu ze Świnoujścia jest również fakt, że bramki strzelało już 12 zawodników. Akcję ofensywną może zakończyć każdy, ale znów wraca temat stałych fragmentów…
Za zespołem z województwa zachodniopomorskiego może przemawiać duże doświadczenie piłkarzy. Tacy zawodnicy, jak: Sebastian Olszar, Grzegorz Kasprzik, Ensar Arifović czy Ivan Udarević, sporo już w swojej piłkarskiej karierze przeżyli i presja nie powinna być dla nich wielkim ciężarem. Wydaje się jednak, że czegoś tej drużynie brakuje, jakiegoś błysku, nutki wyobraźni, która doda solidnej, bardzo solidnej ekipie wyjątkowości.
Dwa lata temu Flota była blisko awansu do ekstraklasy. Wówczas błysk Charlesa Uchenny Nwaogu o mały włos nie zadecydował o tym, że to Flota, a nie Podbeskidzie, grałaby na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Gdyby nie wpadki z Kluczborkiem czy z Kolejarzem Stróże, być może finał byłby zupełnie inny.
I liga zna wiele przypadków, kiedy zespół, który pozornie nie powinien się liczyć w walce o awans, w rundzie jesiennej był prawdziwą rewelacją, a później spuszczał z tonu i kończył na trzecim lub czwartym miejscu. Tak było choćby z Jeziorakiem Iława w sezonie 1995/1996 czy Kujawiakiem Włocławek w sezonie 2004/2005. Jednakże kilka zespołów na przekór losu wywalczyło awans i przez pewien czas dzielnie sobie radziło w ekstraklasie, jak na przykład Polonia Bytom. Flota również ma ogromne problemy finansowe i organizacyjne i niemal do końca sezonu nie było pewne, czy ten klub w ogóle przystąpi do rozgrywek.










