Warta Poznań znów łapie rytm na wiosnę. Po trudnej jesieni, podczas której zwolniono nawet mającego bardzo mocną pozycję Piotra Tworka, zespół z Poznania odradza się. Okazało się, że zwolnienie przyniosło oczekiwane skutki. „Zieloni” uciekli od strefy spadkowej, choć nadal trzeba uważać, co się dzieje za plecami. Warta z taką formą powinna spokojnie patrzeć w przyszłość, bo wydaje się, że ma wystarczająco dużo atutów, żeby się utrzymać.
Po genialnym poprzednim sezonie Warta Poznań wpadła w małą zapaść. Nie szło. Ta rodzinna, niespotykana w ekstraklasie atmosfera wokół warciarzy padła. Wszyscy już zaczęli ją spisywać na straty. W końcu wyszło szydło z worka. Na powierzchnię wypłynęły wszystkie brudy. Przyszedł Dawid Szulczek i znów Warta weszła na odpowiednie tryby. Znów nas czaruje. Znów się utrzyma.
1. Warta Poznań i jej forma
Jeśli weźmiemy pod uwagę tabelę z ostatnich pięciu spotkań, to okaże się, że Warta Poznań ma najlepszą formę z wszystkich drużyn walczących o utrzymanie. Nawet od Lecha zdobyła więcej punktów. Jej dobra forma to nie chwilowy wzrost, ale trwa już od dobrych dziesięciu meczów, bo średnia oczek „Zielonych”, odkąd zaczęli regularnie punktować, wynosi 1,9 na mecz. Ponadto w tych dziesięciu spotkaniach przegrali tylko raz – z Termalicą.
Spoglądając na formę innych zespołów, można powiedzieć, że wręcz nieprawdopodobne jest, żeby Warta spadła. Przecież ostatnio rozbiła Zagłębie Lubin 4:0 w kapitalnym stylu. Wcześniej poradziła sobie z Górnikiem Zabrze, też będąc lepszym zespołem. Nawet u siebie zaczęła punktować. Obecna forma raczej wskazuje, że jest w stanie jeszcze zapukać do pierwszej dziesiątki, a nie spaść.
2. Mocna jak zawsze defensywa
Pod koniec kadencji Piotra Tworka ilość problemów znacznie się nagromadziła. Było już tego zbyt wiele, jednakże praktycznie zawsze funkcjonowała defensywa. Od dziesięciu spotkań poznaniacy nie stracili więcej niż dwóch bramek, a w całym sezonie tylko raz zdarzyło im się dostać trójkę od rywala. Tworek wylał fundamenty i głównie obroną awansował do ekstraklasy, a Dawid Szulczek kontynuuje jego dzieło już z trójką w obronie.
Zabawne jest to, że tylko zespoły walczące o mistrzostwo i Radomiak straciły więcej bramek od „Zielonych”. Warta zmieniła system i formacje, ale wyszło to jej tylko na dobre. Oprócz Szymonowicza i Ivanova występuje tam także jeden z defensywnych pomocników. Zazwyczaj Łukasz Trałka. To wygląda naprawdę solidnie. Włączając mecze niektórych drużyn PKO Ekstraklasy, od razu wie się, że będzie to , a obrona ma skłonności do makabrycznych błędów. Tego jednak nie powiemy o defensywie warciarzy. Jeśli z przodu nie idzie, to zawsze są w stanie zremisować.











