Holandia, kraj wyrafinowanej taktycznie, ofensywnej gry, 2010 rok będzie wspominać bardzo dobrze, głównie dzięki wicemistrzostwu świata zdobytemu przez reprezentację narodową. Ligowe rozgrywki w Kraju Tulipanów również nie rozczarowały, dostarczając fanom Eredivisie mnóstwa emocji.
Wydarzenie roku
Nie ma wątpliwości, że najważniejszym punktem piłkarskiego roku 2010 w Holandii było wywalczenie przez Twente Enschede pierwszego w historii tytułu mistrzowskiego. Piłkarze, prowadzeni przez Steve’a McClarena, skutecznie odpierali ataki Ajaksu oraz PSV i wygrali ligę, mając na zakończenie sezonu jeden punkt więcej niż drużyna z Amsterdamu. Twente do końcowego triumfu doprowadziło świetne ofensywne trio Ruiz – N’Kufo – Perez. Mimo odejścia z Enschede ostatnich dwóch piłkarzy, także runda jesienna obecnego sezonu to bardzo dobra gra „Tukkers”, którzy zajmują drugą pozycję w tabeli.
Piłkarz roku
W tej kategorii wybór jest bardzo prosty. Luis Suarez wyrasta zdecydowanie ponad resztę zawodników z ligi holenderskiej. Na jego korzyść przemawiają tytuł króla strzelców i zdobyty z Ajaksem Puchar Holandii. Mimo że fenomenalna dyspozycja nie towarzyszyła mu przez cały rok, a wspaniałe występy przeplatał słabszymi, to i tak był poza zasięgiem rywali.
Po piętach Suarezowi starał się deptać Bryan Ruiz, jeden z autorów tytułu mistrzowskiego dla Twente. Reprezentant Kostaryki, mimo bardzo dobrej gry, nie sprawiał jednak wrażenia piłkarskiego geniusza. Przypominał raczej solidnego rzemieślnika.
Odkrycie roku
Rok 2010, a właściwie druga jego połowa, to seria świetnych występów Luca Castaignosa. 18-letni piłkarz Feyenoordu potrafił zachwycić swoją grą nawet w momencie, w którym poczynania jego klubowych kolegów wywoływały raczej płacz i zgrzytanie zębów. Młokos, debiutant na najwyższym szczeblu holenderskiej piłki klubowej, wziął na siebie ciężar gry, kiedy drużyna była w największym dołku. Z pewnością w Rotterdamie działacze szykują dla młodego Holendra wieloletni kontrakt z myślą o budowie nowego zespołu.
Konkurentami Castaignosa byli Bas Dost, który po świetnej grze w Heraclesie Almelo trafił do SC Heerenveen, gdzie grał już mniej porywająco, a także Christian Eriksen. 18-letni Duńczyk, najmłodszy zawodnik mistrzostw świata w RPA, przebojem wdarł się do pierwszej jedenastki Ajaksu, ale drugą część roku miał już znacznie słabszą.
Trener roku
Bez zbędnych komentarzy należy oddać cesarzowi co cesarskie. Steve McClaren, mimo że w 2010 roku tylko jedną rundę pracował przy holenderskich boiskach, zasłużył na to wyróżnienie. Tytuł zdobyty z drużyną z cienia, bo za taką do niedawna można było uważać ekipę „Tukkers”, to nie lada osiągnięcie. Można tylko przypuszczać, że to właśnie solidna praca Anglika przy Grolsch Veste Stadion sprawiła, że jego następca, Michel Preud’homme, mimo sporych osłabień kadrowych, zdołał tak skutecznie zreorganizować grę Twente, wprowadzając nowych piłkarzy na fundament przygotowany przez Anglika.










