Małym skandalem zakończyło się świętowanie przez kibiców „Dumy Katalonii” awansu ich ulubieńców do finału Ligi Mistrzów. Wielka fiesta na słynnych Las Ramblas zakończyła się obrzuceniem butelkami i racami hotelu, w którym przebywali dziennikarze, a później bójką ze służbami porządkowymi.
Świętowanie awansu odbywało się bez incydentów do czasu, aż grupa osób postanowiła zaatakować hotel Lloret de la Rambla, skąd dziennikarze informowali świat o tym, jak świętuje Barcelona, oraz skąd fotoreporterzy fotografowali bawiący się tłum. Najpierw pierwsze piętro, na którym znajdowała się sala dla dziennikarzy, obrzucono butelkami i racami, a kiedy w końcu zainterweniowały ochrona i policja, zaczęła się regularna wojna – wszystko pod hotelem, z którego doskonały widok mieli dziennikarze.

Na Las Ramblas łącznie zgromadziło się około 8000 osób. Po starciach z policją zatrzymano przynajmniej 20 z nich, 24 osoby zostały ranne, jednak po udzieleniu im pomocy na miejscu nie było potrzeby zabrania ich do szpitala. Większości zatrzymanych osób zostanie postawiony zarzut napaści na funkcjonariusza oraz obrzucenie hotelu. Napaść na hotel nie przeszkodziła jednak dziennikarzom w pracy – nieustannie informowali oni o wydarzeniach dziejących się poniżej, nikt z nich nie został także ranny. Po zatrzymaniu najbardziej krewkich uczestników tych zajść tłum udało się uspokoić, nie było potrzeby użycia broni gładkolufowej.
Fiesta trwała do trzeciej w nocy, kiedy to otworzono ponownie ruch w centrum miasta oraz służby porządkowe rozpoczęły sprzątanie. Ucierpiały także fasady okolicznych budynków, ale nie wyceniono jeszcze strat.











