W sobotni wieczór odbyły się trzy mecze Primera Division: w pierwszym Real Saragossa podejmował Malagę, w drugim Barcelona zmagała się z Athletikiem Bilbao, zaś w ostatnim, zakończonym tuż przed północą, Sevilla grała z Xerez.
Real Saragossa – Malaga CF
Na rozpoczęcie 30. serii spotkań, na La Romerada w Saragossie, miejscowy Real gościł zespół z Malagi. Gospodarze ostatnio w świetnym stylu rozprawili się z Valencią, która przy dobrze zorganizowanej grze podopiecznych Jose Aurelio Gaya, nie była w stanie stworzyć jakiejkolwiek groźnej akcji. Widmo spadku oddala się zatem coraz bardziej, a w wypadku pokonania Malagi możliwy byłby nawet awans na 15. miejsce. Rywale ostatni mecz wygrali trzy kolejki temu, notując porażkę z Palencią i remis z Xerez. Do sobotniej potyczki z pewnością nie przystępowali jako faworyci.
Już w 10. minucie spotkania gospodarze, a konkretnie David Suazo, postraszyli Gustavo Munuę, ten jednak przytomnie wyłuskał piłkę spod nóg Chilijczykowi. Kolejna dobra okazja dla Saragossy miała miejsce w 31. minucie, kiedy to Suazo ładnie dośrodkował w pole karne, zaś akcję próbował zamykać Arizmendi, który uprzedził z prawej strony Manu Torresa. Wysiłki gospodarzy przyniosły wymierny efekt tuż przed końcem pierwszej odsłony spotkania, kiedy to do wybitej z pola karnego piłki dopadł Ponzio i po krótkim dryblingu świetnie uderzył w przeciwległy róg bramki Munui. Bramkarz w tej sytuacji był bez jakichkolwiek szans. Na przerwę Saragossa schodziła z zasłużonym prowadzeniem – 1:0.
W drugiej połowie ataki gospodarzy nie ustawały, już w 51. minucie stan meczu powinien podwyższyć Gabi, jednak po otrzymaniu świetnego podania od Eliseu fatalnie przestrzelił. Osiem minut później bliźniaczą akcję do tej z pierwszej połowy przeprowadzili Suazo i Arizmendi – z podobnym skutkiem. Po ponad godzinie gry dwie okazje – swoje pierwsze w meczu – miała Malaga. Najpierw strzał Apono wybił na rzut rożny bramkarz Saragossy – Robert, zaś sekundy później, po dośrodkowaniu Luque, groźnie strzelał Valdo. Gospodarze odpowiedzieli akcją Arizmendiego, którego strzał w dobrym stylu wybronił Munua. W 75. minucie na 2:0 podwyższył Suazo, który w dosyć szczęśliwy sposób (strzelając między nogami bramkarza) wykorzystał świetne zgranie głową Arizmendiego (bardzo aktywny w tym meczu). Pod koniec spotkania Saragossa mogła jeszcze podwyższyć prowadzenie na 3:0 za sprawą Jorze Lopeza, ale nie udało mu się pokonać Munui.
FC Barcelona – Athletic Bilbao

Gospodarze nie mogli sobie pozwolić na stratę punktów, które miały okazać się kluczowe w walce o mistrzostwo Hiszpanii. W przypadku „Barcy” nie ma sensu przytaczać, jakie wyniki ostatnio zanotowała, wszak od remisu z Almerią minęły już tygodnie, wszystkie spotkania później Katalończycy wygrywali w lepszym (częściej) lub gorszym stylu. Athletic, mimo iż drzemie w tym zespole spory potencjał, nie przyjechał na Camp Nou po nic innego, jak po srogie baty. Kwestią było, jak dobrze sobie z nimi poradzi i czy uda mu się odgryźć Barcelonie.











