Każdy doskonale zna uczucie, które towarzyszy nam wtedy, gdy jakieś wydarzenie wlewa w serce nadzieję, entuzjazm i zapał, a potem pojawia się kolejna sytuacja, która w bolesny sposób sprowadza nas na ziemię. Tego piwa skosztował już każdy z nas, lecz mimo podobnego smaku żadne z nich nie mogłoby się równać z tym, które podczas 19. kolejki Serie A wypili trenerzy Lazio, Interu, Milanu i Romy.19. kolejka ligi włoskiej dla wielu drużyn będzie elementem, który pojawiać się będzie przez najbliższy tydzień w koszmarach zawodników, trenerów oraz innych powiązanych z danym zespołem osobistości. Okrojenie maksymalnej liczby punktów, którą można było zdobyć podczas meczu, dla nikogo nie jest rzeczą przyjemną, a szczególnie dla tych, którzy biją się o absolutną czołówkę tabeli. Niestety, tak jak czas weryfikuje zdanie o ludziach, tak przebieg niektórych spotkań boleśnie zweryfikował ambicję Filippo Inzaghiego czy Roberto Manciniego. Jednak zacznijmy od samego początku dziewiętnastych zmagań w Serie A w tym sezonie.
Szara rzeczywistość bezbarwnego spektaklu
Roberto Mancini (fot. Skysports.com)
Roberto Mancini już od jakiegoś czasu piastuje urząd trenera Interu Mediolan, wracając ze swojej długiej podróży, która pozwoliła mu zwiedzić Anglię oraz Turcję. Wraz z powrotem Manciniego w sercach kibiców „Nerrazzurich” pojawiła się nadzieja na lepsze jutro, ponieważ – tak jak bliźniakowi z Mediolanu – drużynie Interu nie powodzi się zbyt dobrze w tym sezonie. Szerzej o powrocie Roberto Manciniego do Interu możecie przeczytać TUTAJ. Trener „Niebiesko-czarnych” ostrożnie ferował słowami podczas przedmeczowej konferencji, odnosząc się do drużyny Empoli z dużą dozą szacunku, dodając do swojej wypowiedzi nutkę wiary we własne możliwości.
Roberto Mancini w idealny sposób wyważył swoją wypowiedź: – Wierzę, że mamy szansę, aby doskoczyć do drużyn, które nas bezpośrednio wyprzedzają. Empoli to świetny zespół, dowodzony przez dobrego menedżera. Do tej pory ma za sobą niezły sezon. Zresztą wyjazdy do Empoli nigdy nie należały do łatwych. Będziemy musieli być maksymalnie uważni, gdyż oni doskonale wiedzą, jak mają grać. Potrzeba nam całkowitej koncentracji. Dopiero po tym meczu będziemy mogli zacząć myśleć o Pucharze Włoch czy starciu z Torino. Każdy mecz na Stadio Carlo Castellani jest trudny.
Trusno określić, czy mister Mancini został obdarzony darem jasnowidzenia, jednak w przebłysku przyszłości doskonale określił spotkanie swojej drużyny z ekipą Empoli. Mecz na Stadio Carlo Castellani okazał się nie tylko trudny, lecz także niezwykle słaby w wykonaniu zawodników Manciniego. Jeżeli bramkarz prowadzonej przez Ciebie drużyny zostaje wybrany na najlepszego zawodnika swojej ekipy, to oznacza, że formacje obrony, pomocy oraz ataku nie spełniły swoich zadań w należyty sposób, a zero z tyłu drużyna „Węży” zawdzięcza tylko i wyłącznie Samirowi Handanoviciowi.
Wynik, jakim zakończyło się spotkanie (0:0), wydaje się rezultatem o wiele lepszym dla drużyny Empoli, jednak gdy spojrzeć przez pryzmat spotkania i wydarzeń, które miały podczas niego miejsce, remis wywieziony ze stadionu „Azzurich” jest szczęśliwym trafem dla zespołu Manciniego, którego gra nie mogła zadowolić żadnego kibica Interu.
Winą za remis w tymże spotkaniu Roberto Mancini obarcza zbyt głębokie cofnięcie się własnej ekipy, co podkreślił, mówiąc: – Nie stworzyliśmy sobie zbyt wielu okazji strzeleckich. Byliśmy zbyt cofnięci i nie potrafiliśmy konstruować naszych ataków od tyłu. Operowanie piłką było naszą największą bolączką w tym meczu. Myślę, że potrzebujemy nieco czasu, aby rozwinąć się jako drużyna. Wygrana lub porażka nie ma wpływu na objętą przez nas drogę. Najważniejsze, żebyśmy pozostali drużyną i razem szli do przodu. Mieliśmy świadomość, jak istotna byłaby wygrana z Empoli, ale wiedzieliśmy także, że będzie to niezwykle trudne. Rywale zagrali bardzo dobrze.
Dla ekipy „Il Serpente” podział punktów jest krokiem w tył, jeżeli za główny cel postawiła sobie trzecie miejsce Serie A. Dla obu drużyn podział punktów oznacza zupełnie co innego. Drużyna Manciniego uplasowała się na dziewiątej lokacie wraz z ekipami Milanu i Palermo, drużyna Empoli usadowiła się zaś w okolicy strefy spadkowej, zajmując 16. miejsce w tabeli.
Rzymski znak „stop”
Mattia Destro
Większym zaskoczeniem aniżeli remis Interu okazał się podział punktów pomiędzy Palermo i Romą. Dla drużyny Rudiego Garcii remis okazuje się fatalny w skutkach, ponieważ jeden punkt postawiony naprzeciw trzem zdobytym przez drużynę Juventusu wydaje się gwoździem do trumny w pogoni za scudetto.
Przez pewien czas w temacie ewentualnego mistrzostwa Włoch mówiło się o walce pomiędzy Juventusem a Romą. Jednak teraz po 19. kolejce krytycy oraz analitycy Serie A mówią zgodnym chórem: Juventus jest w drodze po kolejne mistrzostwo. Trudno jest się z tym nie zgodzić, jeśli było się świadkiem starcia pomiędzy drużynami „Wilków” i „Rosanero”. Brak jakiejkolwiek inwencji, kreatywności czy najzwyklejszego w świecie polotu odbił się głęboką czkawką ekipie prowadzonej przez Rudiego Garcię.
Bukmacherzy przed spotkaniem byli niemalże zgodni co do wygranej rzymian, na co idealnie wskazują statystyki. 67% postawiło na zwycięstwo Romy, 27% na remis i pozostałe 6% na zwycięstwo Palermo. Niestety, dla wielu z typujących remis okazał się dużym zaskoczeniem i szybkim oczyszczeniem zawartości portfela.
1:1 jest wynikiem jak najbardziej sprawiedliwym i dla jednych, i dla drugich, co dla drużyny Romy jest piaskiem zgrzytającym pomiędzy zębami. Według selekcjonera ekipy z Rzymu jednym z winowajców był brak przemieszczania i ruchu bez piłki oraz z nią, co określił, mówiąc: – Wydaje mi się, że w pierwszej połowie moi piłkarze byli za bardzo zakorzenieni na swoich pozycjach. Brakowało nam ruchu i to miało wpływ na końcowy wynik.
Paulo Dybala (fot. 442.perfil.com)
Zdobywcą bramki dla Palermo został Paulo Dybala, którym zainteresowanie wyraża wiele uznanych i utytułowanych europejskich klubów jak Manchester United czy Arsenal Londyn. Dybala po raz kolejny zrobił krok w udowodnieniu, że metka najlepszego napastnika w Europie, jaką przypiął mu prezes Palermo Maurizio Zamperini, nie jest zwykłą podróbką. Sam prezes „Rosanero” nie jest zainteresowany ewentualną sprzedażą swojego napastnika, co potwierdził w wywiadzie: – Wiele zagranicznych klubów, włączając w to Manchester United, pytało o niego. Powiedziałem Anglikom, że aktualnie nie jest na sprzedaż, ale możemy wrócić do rozmów za sześć miesięcy. Cena, jaką według Zamperiniego miałby zapłacić zainteresowany zespół, oscyluje w granicach 40 milionów euro, co dla wielu wydaje się kwotą wręcz astronomiczną.
Podobnie ma się sytuacja strzelca bramki dla drużyny Romy. Mattia Destro, który dał swojej drużynie remis, nie jest zbytnio zadowolony z pobytu w Rzymie i już od jakiegoś czasu mówi się o jego przenosinach do innego klubu. Do zainteresowanych można zaliczyć drużynę Milanu, która przez kilka ostatnich dni prowadziła rozmowy z włodarzami Romy. Milan zaproponował wypożyczenie, a Roma dołożyła do tego przymus wykupu po zakończonym wypożyczeniu. W taki sposób powstał sposób transakcji, który prawdopodobnie odstraszył drużynę „Rossonerich”, ponieważ cena ewentualnego wykupu Destro wynosiłaby 20 milionów euro.
https://vine.co/v/OjrDa0vXVvW
(Kosmiczny błąd Astoriego wykorzystany przez Dybalę)
Sytuacja drużyny Romy w tabeli Serie A nie uległa dużej zmianie, ponieważ ekipa „Giallorossich” nadal piastuje drugą lokatę. Drużyna Palermo zaś usadowiła się na dziesiątym miejscu, tuż za ekipą Interu Mediolan.
Batalia o trzecie miejsce
Niezwykle emocjonującym spotkaniem zapowiadała bezpośrednia konfrontacja o trzecią lokatę w tabeli, przeprowadzona pomiędzy drużynami Lazio Rzym a Napoli. Pozbawione swojego ogromnego talentu Lazio (Felipe Anderson) musiało stoczyć naprawdę zażarty pojedynek z rozpędzonym Napoli, które mimo słabego początku sezonu teraz zaciekle walczy o miejsce w Lidze Mistrzów.
Gonzalo Higuain (fot. Skysports.com)
Według wielu, którzy oglądali spotkanie rozegrane na Stadio Olimpico, sędziowanie wkroczyło na zupełnie nowy poziom, w najgorszym tego słowa znaczeniu. Gra, która na celu miała kupienie dodatkowego czasu, co w futbolowej nomenklaturze określane jest mianem „gry na czas”, nawet w wykonaniu bramkarza obeszła się bez jakichkolwiek konsekwencji ze strony arbitra. Faule taktyczne oraz ciągłe dyskusje z sędzią także obywały się bez jakiejkolwiek reakcji ze strony prowadzącego to spotkania. Jednak moment kulminacyjny, który sprawił, że kibice Lazio zebrani na stadionie mało co nie eksplodowali, okazał się największym blamażem, jaki mógł popełnić sędzia. Dwóch zawodników Napoli, znajdując się we własnym polu karnym, równocześnie zagrało piłkę ręką, co arbiter spotkania skwitował całkowicie skonfundowanym wyrazem twarzy.
Błędy sędziowskie nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz decydują o wyniku spotkania, jednak gdy decyzja jednego osobnika wpływa całkowicie na strukturę w tabeli, to sytuacja okazuje się alarmująca i nader wszystko niebezpieczna.
https://vine.co/v/OjjwnlLLYPP
(Mimo że jedna to naprawdę wyjątkowej urody)
Samo spotkanie zakończyło się wynikiem 0:1, a zwycięstwo swojej drużynie dał Gonzalo Higuain, który już od jakiegoś czasu okraszony zostaje plotkami o rychłym opuszczeniu Neapolu i przeniesieniu się do innej drużyny.
Oczywistym faktem jest, że dzięki zwycięstwu drużyna prowadzona przez Rafaela Beniteza obejmuje trzecią lokatę, spychając tym samym drużynę Lazio na piąte miejsce w tabeli.
Godzina: 15. Miejsce: Nieokreślone
Jak to zwykle bywa, o godzinie piętnastej rozegrana została pokaźna liczba spotkań. Tym razem było ich sześć. Każde z inną historią, każde z innym wynikiem. Na Stadio Dino Manuzzi działo się naprawdę wiele. Zobaczyliśmy bramki, zobaczyliśmy kartki. Drużyna Ceseny przegrała z ekipą Torino 2:3, zdobywając obie bramki z rzutów karnych, z czego żaden nie zakończył się czerwienią. Na Stadio Marc’Antonio Bentegodi ujrzeliśmy z kolei trzy bramki, które ustaliły wynik w kombinacji 1:2 dla drużyny Fiorentiny, która dzięki temu zwycięstwu nad Chievo uplasowała się na szóstej lokacie w tabeli. Aż sześć bramek padło w meczu pomiędzy drużynami Genoi i Sassuolo, co ostatecznie przejawiło się remisem 3:3.
https://www.youtube.com/watch?v=n9jJFPEuNJE
(Oj działo się, działo podczas spotkania Genoi z Sassuolo)
W meczu pomiędzy drużynami Parmy i Sampdorii to ta druga drużyna mogła poszczycić się zwycięstwem 2:0. Podziałem punktów zakończył się spektakl na Stadio Communale Friuli, na którego tablicy wyników pod koniec meczu pomiędzy drużynami Udinese i Cagliari widniał wynik 2:2. Mamy już pięć spotkań, więc pora przejść do… szóstego.
Gorzej, gorzej… coraz gorzej
Sympatycy „Rossonerich” nie mają ostatnimi czasy powodów do radości. Ich ukochana drużyna ze spotkania na spotkanie przejawia coraz gorszą grę, dając się dominować drużynom, które na papierze wyglądają znacznie gorzej, a w rzeczywistości bez większych problemów narzucają Milanowi swój styl gry. I tym razem nic się nie zmieniło i to właśnie drużyna Atalanty Bergamo, którą Milan podejmował na San Siro, rozgrywała spotkanie pod własne dyktando.
Filippo Inzaghi (fot. Calciomeracto.com)
Problemem Milanu, który w dużym stopniu wpływa na brak wyników, jest z pewnością obecny selekcjoner „Rossonerich” Filippo Inzaghi. Niestety, z meczu na mecz coraz bardziej w oczy rzuca się brak przygotowania taktycznego, co należy do obowiązków trenera. Trudno jednak obarczać „Pippo” pełną winą za to, gdzie obecnie znajduje się Milan, ponieważ poza prowadzeniem młodzieżowych drużyn Milanu nie miał możliwości nabycia doświadczenia. Tudno wymagać od człowieka nieprzygotowanego najwyższych celów, a takie postawione zostały przed nieopierzonym Inzaghim. Szerzej o problemach Milanu rozpisałem się w TYM artykule.
Brak przygotowania taktycznego odbił się na wyniku, którego ostateczną formą było 1:0 dla przyjezdnych. Dla drużyny Inzaghiego przegrana z 15. w tabeli Atalantą jest prawdziwym blamażem, o którym niełatwo będzie zapomnieć.
https://vine.co/v/OjjZWFHXmXn
(Kontra w wykonaniu Atalanty okazała się zabójcza)
Niepokonany
Co tu dużo mówić. Drużyna Juventusu po raz kolejny odniosła zwycięstwo, tym razem pokonując swojego przeciwnika aż 4:0. Dzięki temu zwycięstwu ekipa prowadzona przez Massimiliano Allegriego ucieka Romie na coraz większą odległość, mając scudetto w zasięgu dłoni.
Mimo wcześniejszego sceptycyzmu wobec nowego szkoleniowca, który zastąpił na stanowisku Antonio Conte, drużyna „Starej Damy” prezentuje bardzo dobrą formę, wygrywając mecz za meczem. Obecne wyniki nie oznaczają oczywiście całkowitej eliminacji sceptyków, o czym w swoim artykule pisze Miłosz Golas, a który przeczytać możecie właśnie TUTAJ.
Trudno w temacie Juventusu wyzbyć się całkowitego obsypywania superlatywami „Starej Damy”, a mówiąc dogłębnie, jest to praktycznie niemożliwe. Drużyna z meczu na mecz prezentuje coraz lepszy poziom, stając się samotną pochodnią, która oświetla dawną potęgę Serie A.
https://www.youtube.com/watch?v=Ja3-GuHkRgY
(Już po 10 minutach Juventus prowadził 2:0 a kolejne ciosy były w drodze)
Dużo się wydarzyło. Wiele nadziei zawiodło. Sporo rozpędzonych pociągów uderzyło w mur. Jedno jest jednak pewne… Juventus powoli wychyla się na czoło pochodu, a spekulacje dotyczące ewentualnego mistrza Włoch mogą się już niedługo zakończyć.