Wczorajszy mecz pomiędzy Polską a San Marino – mimo zwycięstwa – bardzo wszystkich zmartwił, ponieważ bramkę strzeliła nam drużyna, która od dawna okupuje ostatnie miejsce w rankingu FIFA. Niepocieszeni z tego faktu byli przede wszystkim piłkarze. Piotr Zieliński zdobył dwie bramki, jednak po meczu bardzo ubolewał nad tym niespodziewanym golem rywali.

Piłkarze Waldemara Fornalika przeszli do historii i dołączyli do grona tych reprezentacji, które straciły bramki w starciu z absolutnym kopciuszkiem europejskiego futbolu. Co ciekawe, piłkarze tego maleńkiego kraju przewidzieli, że to właśnie z Polską mogą znów trafić do siatki rywali. Piotr Zieliński był we wtorkowy wieczór jedną z jaśniejszych postaci, strzelił dwa gole, jednak to bramkę San Marino kibice zapamiętają lepiej.
– Przeszliśmy do historii, bo niestety straciliśmy gola z San Marino. To boli, to jest dołujące, bo przed meczem rywale powiedzieli, że tylko z nami sobie stworzyli sytuacje do strzelenia bramki i w tym spotkaniu będą próbowali ją strzelić. Złe krycie, nie możemy się wyłączać z krycia i trzeba walczyć do końca – czy to z San Marino, czy to z Anglikami – zaznaczył Zieliński.










