2025 rok był wspaniały dla „Nafciarzy”. Najpierw udało im się wrócić po dwóch sezonach do PKO Ekstraklasy, a następnie skończyli rundę jesienną jako lider. Wisła Płock jest największą rewelacją sezonu 2025/2026. Trudniejsza będzie wiosna, bo w tabeli jest niezwykle ciasno, a dodatkowo teraz dojdzie znacznie większy poziom stresu. Czy Mariusz Misiura poprowadzi swoich piłkarzy po historyczny wynik?
Wisła Płock zalicza naprawdę fantastyczny powrót do PKO Ekstraklasy. Fotel lidera na koniec rundy i utrzymanie składu to fantastyczne wiadomości dla kibiców. Za chwilę mogą pojawić się inni, którzy będą negować 1. miejsce w lidze. A bo to przecież mała przewaga punktowa, a to nawet do strefy spadkowej jest bardzo blisko. Jednak nie możemy zrzucać wszystko tylko na szczęście. „Nafciarze” przez całą rundę jesienną tylko na jedną kolejkę wylecieli poza czołową czwórkę! To najlepiej pokazuje, że dla beniaminka nie było to przypadkowe sześć miesięcy w elicie.
Zadowalający okres przygotowawczy
Powrót do treningów nastąpił 7 stycznia 2026 roku. Piłkarze na początku wstawili się w budynkach klubowych i przeszli badania. Patrząc na to, jak wracały inne kluby, to Wisła Płock dała dodatkowe dni do regeneracji dla swoich zawodników. Tylko Jagiellonia i Piast rozpoczęli przygotowania później od „Nafciarzy”. Wracając do lidera PKO Ekstraklasy, to początek był w Polsce, ale – tak jak wszyscy ligowcy – Płocczanie wylecieli na obóz treningowy za granicę. Wybór padł na turecki Belek.
Wisła Płock w Turcji rozegrała cztery sparingi, z czego wygrała dwa, jeden zremisowała i jeden przegrała. Te wyniki są zadowalające dla beniaminka. Zwłaszcza sam początek okresu przygotowawczego, bo właśnie wtedy pojawiły się dwa zwycięstwa. Trener Mariusz Misiura miał okazję przyjrzeć się wielu zawodnikom w akcji, a im bliżej końca zgrupowania, tym bardziej ścieśniał skład do planowanego wyjściowego na rundę wiosenną w Polsce.

Bardzo spokojne okienko transferowe
Po awansie do PKO Ekstraklasy Wisła Płock nie zrobiła wielkiej rewolucji kadrowej. Odpowiednio wzmocniono skład doświadczonymi piłkarzami, takimi jak Marcin Kamiński czy Rafał Leszczyński. Kadrę jeszcze rozszerzano o kilka nowych nazwisk, ale nie wszystkie wypaliły w rundzie jesiennej. Jako lider „Nafciarze” nie musieli bardzo szukać wzmocnień, a też nikt z innych ekip ligowych lub klubów zagranicznych za bardzo nie ruszył z żadnych fundamentów zespołu. Dlatego to zimowe okienko było naprawdę spokojne. Przynajmniej w tej chwili.













