Zenit przechytrzył Benficę


15 lutego 2012 Zenit przechytrzył Benficę

Po ciekawym spotkaniu i bardzo emocjonującej końcówce Zenit Sankt Petersburg pokonał Benficę Lizbona 3:2 w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów. Bramki dla rosyjskiego zespołu zdobywali Szyrokow (dwie) oraz Siemak, a dla gości trafiali Maxi Pereira i Oscar Cardozo.


Udostępnij na Udostępnij na

Bardzo niska temperatura (poniżej -10 stopni) na pewno nie sprzyjała grze w piłkę w St. Petersburgu, co było widać w pierwszym kwadransie, o którym można napisać tylko tyle, że po prostu się odbył. Najciekawszym wydarzeniem w tym etapie meczu była żółta kartka dla Luisao w 13. minucie. Chwilę później w tej klasyfikacji był już remis, bo do notesu sędziego powędrowało nazwisko Bruno Alvesa. 20. minuta w końcu przyniosła gola. Z rzutu wolnego strzelił Oscar Cardozo, piłka odbiła się od murawy kilka metrów przed Żewnowem, który popełnił błąd, odbijając ją przed siebie. Z prezentu skorzystał Maxi Pereira, który jako pierwszy dopadł do futbolówki i wpakował ją do siatki. Zenit od razu rzucił się do odrabiania strat i już kilkadziesiąt sekund później mogło być 1:1, ale Artur dobrze obronił strzał z woleja Kierżakowa

Zenit Sankt Petersburg
Zenit Sankt Petersburg (fot. fc-zenit.ru)

Gospodarze mocno przycisnęli i napór przyniósł efekt w 27. minucie. Po rozegraniu piłki z Kierżakowem, Hubocan dośrodkował w pole karne, wprost na nogę Szyrokowa, który precyzyjnie uderzył, nie dając szans Arturowi i mieliśmy remis. Na domiar złego, Jorge Jesus po zaledwie pół godzinie gry musiał ściągnąć z boiska Rodrigo. Trener Benfiki postanowił zastąpić napastnika Aimarem. Goście starali się odzyskać prowadzenie, jednak próby Maticia, Cardozo i Aimara nie były wystarczająco dobre, by tego dokonać. W ostatnich sekundach gospodarze mogli za to zdobyć gola, ale w polu karnym nie znalazł się nikt, kto zamknąłby dośrodkowanie Żyrianowa. W odpowiedzi niecelnie z dystansu strzelił Witsel, a chwilę później Jonas Eriksson zakończył pierwszą połowę.

Na drugą połowę miejscowi wyszli w nieco zmienionym składzie – Żyrianowa zastąpił Siemak. Podobnie jak w pierwszej części, premierowy kwadrans nie przyniósł praktycznie żadnych emocji (odnotować można niecelnego woleja Gaitana), jakby piłkarze musieli się przyzwyczaić do różnicy temperatur pomiędzy tą w szatni i na boisku. Dopiero w 68. minucie zrobiło się ciekawiej wraz z niecelnym strzałem Bystrowa. Odpowiedzieć próbował Cardozo, ale również niewiele to dało. Za to 71. minuta przyniosła nam wspaniałą akcję w wykonaniu gospodarzy. Po długim prostopadłym podaniu piłka prawie wyleciała poza linię końcową, ale zanim to się stało, dogonił ją Kierżakow i wspaniale, piętą, zgrał ją do Bystrowa. Ten dograł do wbiegającego w pole karnego Siemaka, który również popisał się świetnym zagraniem piętą, tyle że po nim futbolówka dla odmiany wpadła do siatki. Zenit objął prowadzenie we wspaniałym stylu.

Co prawda 2:1 to dobry wynik, ale w przypadku europejskich pucharów lepiej mieć większą zaliczkę przed rewanżem, toteż Rosjanie chcieli pójść za ciosem. Gospodarze strzelali, a obrońcy Benfiki ofiarnie blokowali ich uderzenia. Na kwadrans przed końcem w walce o górną piłkę przesadził Aimar, który uderzył rywala łokciem, za co dostał żółtą kartkę i wyłączył się w ten sposób z rewanżu. W 79. minucie w niezłej sytuacji znalazł się Kierżakow, ale trafił w boczną siatkę. Chwilę później ten sam zawodnik próbował strzału głową, jednak na posterunku był Artur. Gdy wydawało się, że trzeci gol dla gospodarzy jest blisko, Benfica zabójczo skontrowała. W 87. minucie po dośrodkowaniu Emersona z lewej strony na bramkę strzelił Gaitan. Uderzenie było dość lekkie, ale kolejny raz źle zachował się Żewnow, który odbił piłkę wprost pod nogi Cardozo. Paragwajczyk nie mógł zmarnować takiej okazji i doprowadził do wyrównania.

Fani przyjezdnych jeszcze nie przestali się cieszyć, a musieli znowu umilknąć. Z prawej strony dośrodkował Aniukow, fatalny błąd popełnił Maxi Pereira, który przy próbie przyjęcia futbolówki zgrał ją pod nogi Szyrokowa. Rosjanin ograł Artura i strzelił do pustej bramki, Zenit znowu był na prowadzeniu. Portugalczycy rzucili się jeszcze do ostatecznych ataków, ale Witsel uderzył nad poprzeczką, a Nolito co prawda ładnie ograł rywala, ale nie dał już rady zaskoczyć bramkarza. Ostatecznie gospodarze wygrali, choć wynik 3:2 nie stawia ich w roli murowanych faworytów przed rewanżem. Na Estadio da Luz wszystko jest jeszcze możliwe.  

Komentarze
~:)) (gość) - 14 lat temu

Za to w Lizbonie wygra Benfica i tyle będzie z
rusków. :)

~benficovy (gość) - 14 lat temu

2 bramki na wyjeździe są :)

Najnowsze