Mimo falstartu, drużyna AS Romy świetnie radzi sobie w biegu po mistrzostwo Włoch. Po przegranej z Hellasem w pierwszej kolejce, ekipa z Rzymu zaliczyła serię dziesięciu meczów bez porażki, wliczając w to mecze Serie A i Ligi Europy. Nic więc dziwnego, że w tym momencie zajmują trzecie miejsce w tabeli włoskiej ekstraklasy.
Klub ze stolicy Włoch osiąga sukcesy nawet bez swojego kapitana – Edina Dzeko. Napastnik nie mógł wystąpić w ostatnich dwóch spotkaniach Serie A z powodu zakażenia koronawirusem. Jest to wielki cios dla ekipy ze Stadio Olimpicom, ponieważ przez ostatnie sezony to właśnie Bośniak był piłkarzem, który dowodził ofensywą „Giallorossich”. Na szczęście podczas jego nieobecności, trener AS Romy – Paulo Fonseca – znalazł świetnego zastępcę na miejsce Dzeko.
Można powiedzieć, że Henrik Mkhitaryan rozgrywa właśnie swój najlepszy sezon w poważnej europejskiej lidze. W ostatnich 11 meczach Armeńczyk zdobył sześć bramek i zaliczył pięć asyst. Jak łatwo można policzyć, ofensywny pomocnik zapewnia ekipie z Rzymu średnio jednego gola na mecz. Warto tutaj nadmienić, że w tym sezonie ekipa „Giallorossich” zdobyła w sumie 26 bramek. Oznacza to, że Mkhitaryan jest odpowiedzialny za ponad 40% goli strzelonych przez Rome w tych rozgrywkach. Biorąc to wszystko pod uwagę, nie dziwi fakt, że w dotychczasowych meczach Serie A Armeńczyk za każdym razem znajdował się w wyjściowej jedenastce drużyny ze stolicy Włoch. Jednak dlaczego dopiero w tym sezonie na Półwyspie Apenińskim forma Armeńczyka wystrzeliła?
Do dwóch razy sztuka
Przecież 31-latek już w zeszłym roku grał w barwach AS Romy. Wtedy pomocnik zdobył dziewięć bramek i zaliczył sześć asyst, rozgrywając w sumie 30 spotkań. Widać zatem mocny przeskok, jeżeli chodzi o jego grę. Jednak co stoi za tak dobrymi występami 88-krotnego reprezentanta Armenii w obecnych rozgrywkach?
Po pierwsze należy zwrócić uwagę na stan zdrowia Mkhitaryana w poprzednim sezonie. Z powodu kontuzji musiał on opuścić aż 11 meczów ligowych. Oprócz problemu jakim jest sam uraz, kłopotem może również być ponowne znalezienie odpowiedniego rytmu meczowego. Armeńczyk miał również pecha, jeżeli chodzi o czas, w którym doznał tych kontuzji. Problemy zdrowotne wykreśliły go z gry na praktycznie cały październik, listopad oraz styczeń. Między urazami 31-latek miał szansę zagrać tylko w pięciu meczach ligowych. Przez to nawet kiedy łapał odpowiedni rytm to od razu doznawał kolejnego urazu. W tym sezonie Mkhitaryan nie dawał powodów, by martwić się o jego stan zdrowia. Jeżeli Armeńczyk nie złapie żadnej kontuzji, to na spokojnie będzie mógł powalczyć o miano jednego z najlepszych piłkarzy włoskiej ekstraklasy w tym sezonie.











