W Maladze trzy punkty zdobyli przyjezdni. W 23. minucie do bramki Caballero trafił Oriol Riera. Emocji w meczu nie zabrakło, a dobre okazje mieli zarówno gospodarze, jak i goście. Cieszy dobry występ Pawłowskiego, który pojawił się na boisku już w 46. minucie.
W Andaluzji tamtejsza Malaga podejmowała Osasunę. Zdecydowanymi faworytami byli gospodarze. Mimo że nie prezentują oni poziomu z zeszłego sezonu, to są solidną ekipą, z którą nawet silne drużyny muszą się liczyć. Osasuna – do niedawna czerwona latarnia ligi – zajmowała miejsce w strefie spadkowej i nic przed tym meczem nie wskazywało, żeby jej miejsce się poprawiło. Tym bardziej że Malaga jak do tej pory traciła bardzo mało bramek, a przyjezdni wraz z Rayo i Granadą byli niechlubnymi liderami w La Liga pod względem liczby strzelonych goli.

Z przytupem zaczęli gospodarze, którzy chcieli jak najszybciej wyjść na prowadzenie. Przyjezdni głęboko się cofnęli w oczekiwaniu na kontry. Jedna z nich, po błędzie obrony rywala, już w 2. minucie mogła przynieść zmianę rezultatu, ale Riera strzelił fatalnie, za lekko i niemalże prosto w bramkarza. Kilka minut później Morales chciał się zrewanżować, lecz niecelnie uderzył zza pola karnego. Z biegiem czasu styl gry gości okazał się coraz bardziej otwarty. To oni często rozgrywali atak pozycyjny. Defensorzy Malagi panowali nad sytuacją i nie popełniali większych błędów. Wystawił ich na próbę Miguel de las Cuevas. W 12. minucie oddał techniczny strzał, który nieznacznie minął poprzeczkę. Powtórkę, lecz z większej odległości, zaserwował Lolo w 16. minucie. To były dwa ostrzeżenia dla Caballero. Niecałe 120 sekund później próbował odpowiedzieć Duda w tym samym stylu. On także przeniósł futbolówkę nad poprzeczką.
Z minuty na minutę spotkanie coraz bardziej się wyrównywało. Można było oglądać akcje raz pod jedną, raz pod drugą bramką. W 22. minucie bardzo ładnym zagraniem popisał się Portillo, który szukał Santa Cruza w polu karnym gości, jednak Andres Fernandez zdołał wybić piłkę przed siebie. Chwilę później doszło do niespodzianki. Osasuna wyszła na prowadzenie. Sisi dośrodkował na szósty metr, do piłki dobiegł Armenteros, którego uderzenie obronił w pięknym stylu Caballero, ale przy dobitce Oriola Riery był bez szans. Na trybunach La Rosaleda przez chwilę zapanowała cisza. „Osa” poszła za ciosem. Nie minęła 30. minuta, a szanse mieli Marc Bertran i Sisi. I tylko niekonsekwencji w wykończeniu oraz interwencji swojego golkipera Malaga zawdzięczała utrzymanie wyniku. W 32. minucie przyjezdni rozegrali kolejną groźną kontrę. Do piłki w polu karnym dobiegł Bertran i uderzył z najmniejszej odległości, jednak fenomenalny bramkarz gospodarzy po raz kolejny był na posterunku.












