Po ciekawym meczu „Duma Katalonii” wygrała z Celtą Vigo i utrzymała się na pozycji lidera. Bramki dla gospodarzy strzelali Adriano, Villa i Alba, a gola dla gości zdobył Bermejo.
Już na początku meczu obie drużyny pokazały, jak wygląda ich taktyka na to spotkanie. Zaskoczenia chyba nie było, kiedy Celta próbowała jak najszybciej przedostać się pod bramkę „Barcy”. ta spokojnie prowadziła mecz. Do 3. minuty piłkarze gości nie wyszli nawet ze swojego pola karnego.

Obraz gry przez jakiś czas się nie zmieniał. Atakowała Barcelona, a schowana Celta czekała na kontratak. Ciekawie zrobiło się po 20. minucie. Fabregas podał na prawe skrzydło do Pedro, a ten po ziemi do wchodzącego Adriano, który wślizgiem pokonał bramkarza gości i dał prowadzenie swojej drużynie.
Celta nie zaspała i już dwie minuty później mieliśmy wyrównanie. Bermejo dobił piłkę, którą przed siebie wybił Valdes po strzale Krohn-Dehili. Barcelona na zdobycie kolejnego gola potrzebowała… również dwóch minut! Kapitalną asystę zaliczył Iniesta. Dobiegł do linii bramkowej i podał piłkę do Davida Villi. Ten bez problemu strzelił bramkę.
Mecz zrobił się po prostu ciekawy. Widać było lekkie problemy „Dumy Katalonii” w defensywie. Nie jest to jednak nic niezwykłego, jeśli popatrzymy na listę kontuzjowanych na tej pozycji. Pod koniec pierwszej połowy chęć zmiany zasygnalizował jeszcze Adriano i Alves wybiegł na rozgrzewkę. Obraz gry nie zmienił się już do przerwy.
O dziwo pierwszą groźną akcję przeprowadziła drużyna gospodarzy. Już minutę po rozpoczęciu bliski strzelenia gola był Aspas, jednak piłka przeleciała kilka centymetrów obok bramki. Chociaż w przerwie obaj trenerzy nie zdecydowali się na zmiany, to już w 47. minucie Vilanova wprowadził na boisko Bartrę za Fabregasa. A więc obrońca za pomocnika.
Barcelona była konsekwentna w swoich działaniach i to się opłaciło. Nękali Celtę atakami pozycyjnymi, aż w końcu w 61. minucie wynik podwyższył Alba. Piękne podanie piętą zanotował David Villa, który otworzył tym zagraniem obrońcy drogę do bramki. Powtórki pokazały jednak, że gol padł ze spalonego.
Kolejnym ruchem Tito było zdjęcie z boiska Davida Villi i wprowadzenie Chilijczyka – Alexisa Sancheza. Obraz gry – niezmienny. „Blaugrana” męczyła swoich rywali atakami pozycyjnymi. I tak było już do końca meczu. Barcelona zasłużenie zdobyła trzy punkty i pozostała na fotelu lidera La Liga.










