Zaskakująco słabe wyniki osiągane przez faworytów MŚ w ostatnich meczach towarzyskich przed mundialem skłaniają do refleksji nad tym, czy to zasłona dymna przed prawdziwymi bataliami, czy też znak ostrzegawczy, że czołowe drużyny świata na tydzień przed startem MŚ wyraźnie dołują.
Z jednej strony, mało która reprezentacja ostatnie szlify traktuje śmiertelnie poważnie. W końcu selekcjonerzy w 90-95% mają już ustalony skład na pierwszy mecz mundialu, a i ryzyko odniesienia kontuzji przed startem turnieju o mistrzostwo świata jest ogromne. Z drugiej strony jednak, jeśli ktoś w sparingach dostaje baty z kim popadnie, to jaką można mieć gwarancję, że na MŚ będzie prezentował wysoką formę.
Argentyna do czasu pierwszego meczu na MŚ z Nigerią nie będzie już rozgrywać sparingów. Prezydent AFA, Julio Grondona, postanowił ostatecznie odwołać sparing ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, który miał odbyć się 29 maja, czym doprowadził do szewskiej pasji selekcjonera „Albicelestes”, Diego Maradonę. I tak jednak „El Diego”, w przeciwieństwie do reszty trenerów, może spać spokojnie. W maju dwukrotni mistrzowie świata mierzyli się z Haiti i Kanadą, wygrywając odpowiednio 4:0 i 5:0. Wyniki robią wrażenie, klasa rywali może mniej, ale liczy się przede wszystkim fakt, że w obu spotkaniach Maradona wystawił dwa zupełnie inne składy i każdy z nich spisał się wybornie, prezentując futbol pełen popisów i fajerwerków.

Brazylia z kolei, z problemami, ale jednak pokonała Zimbabwe 3:0. „Canarinhos” w poniedziałek czeka jeszcze potyczka z Tanzanią. Akurat potentaci z Ameryki Południowej mogą spać spokojnie, czego z kolei nie można powiedzieć o reprezentacjach z Europy. Te bowiem co chwila potykają się z kimś słabszym, jakby koniecznie chciały udowodnić światu, że wcale nie powinny być uważane za faworytów MŚ.
Francja bowiem właśnie przegrała w towarzyskim meczu 0:1 z… Chinami. „Klęska przed Urugwajem!” – grzmi „France Football” i wylicza grzechy piłkarzy Raymonda Domenecha. „Po słabych meczach z Kostaryką i Tunezją po Francji można było się wszystkiego spodziewać, ale nie takiej porażki. Złe było wszystko. Nicolas Anelka w zasadzie przez cały mecz nie podjął ani jednej dobrej decyzji, Sidney Govou snuł się przez cały mecz niemrawo, a Florent Malouda i Franck Ribery wiecznie sobie przeszkadzali. Niech o braku organizacji w zespole „Trójkolorowych” świadczy fakt, że najwięcej okazji do zdobycia gola miał… William Gallas”.
Wcześniej wicemistrzowie świata wymęczyli zwycięstwo z Kostaryką 2:1 i zremisowali z Tunezją 1:1. „Wnioski po tych trzech sparingach są jasne. „Francja nie jest jeszcze gotowa na mundial. Ustawienie 1-4-3-3, którym po meczu z Kostaryką tak się wszyscy zachwycali, nie jest dobrym systemem dla „Trójkolorowych”. Nie można bowiem po czterech latach gry w jednym ustawieniu nagle zmienić je w trzy tygodnie. Do meczu z Urugwajem pozostał tydzień. Francjo, oczekujemy zmian!”– apeluje „FF”.









