Przed nami ostatnia w 2008 roku seria spotkań holenderskiej Eredivisie. Które zespoły zakończą ten rok udanie?
Hitem kolejki niewątpliwie będzie spotkanie pomiędzy PSV Eindhoven a Twente Enschede. Podopieczni Huuba Stevensa w ubiegłym tygodniu pokonali Feyenoord Rotterdam 1:0 i choć wynik mógłby wskazywać na wyrównaną grę, było zupełnie inaczej. Na boisku przeważali gracze z Eindhoven, lecz Feyenoord miał dużo szczęścia, a i podopieczni Stevensa nie grzeszyli skutecznością. Poza tym w ostatnich dniach pojawiły się pogłoski jakoby szkoleniowiec PSV utracił swoją posadę, a jego następcą został… selekcjoner reprezentacji Polski, Leo Beenhakker. W Enschede na razie nie ma powodów, by myśleć o zmianie trenera. Steve McClaren wykonuje dobrą pracę, czego skutkiem jest trzecie miejsce w ligowej tabeli i dobra postawa w Pucharze UEFA. „Tukkers” kontynuują serię czterech wygranych z rzędu, a ostatnią porażkę w lidze ponieśli 9 listopada, kiedy to musieli uznać wyższość AZ Alkmaar.
Jeśli chodzi o braki kadrowe w obu ekipach, to w PSV na pewno nie ujrzymy Edisona Mendeza i Reimonda Manco, którzy nie powrócili jeszcze do klubu po przerwie świątecznej. Z kolei w Enschede nie ma problemów kadrowych, zresztą tak jak przez cały dotychczasowy sezon.
W dwóch ostatnich spotkaniach pomiędzy PSV a Twente padał wynik remisowy i także na dzień dzisiejszy taki wynik jest możliwy, bowiem forma PSV jest nadal wielką niewiadomą.
Lider z Alkmaar spotka się na własnym terenie z ekipą Arkadiusza Radomskiego, a więc NEC Nijmegen. Jeśli gospodarze wywalczą chociażby punkt, bez względu na wynik spotkania Ajaksu Amsterdam zakończą rok na pozycji lidera ligi. Zadanie to nie będzie łatwe, bo NEC w tym sezonie prezentuje naprawdę dobry futbol, a Mario Been jest wręcz wychwalany przez sympatyków klubu. W ostatniej kolejce AZ bezproblemowo pokonało FC Utrecht 2:0, a podopieczni Beena tylko zremisowali z ADO Den Haag 0:0. W ostatnim spotkaniu tych drużyn NEC zdecydowanie wygrało 5:2, ale tym razem taka wpadka podopiecznym Louisa van Gaala nie powinna się przydarzyć, bowiem to oni są faworytami tego pojedynku.
Niezbyt dobre nastroje panują w Rotterdamie. Wiadomo już, że bez względu na wynik konfrontacji z NAC Breda Feyenoord zanotuje najgorszy rok w swojej historii istnienia. W tym roku Kameraden obchodzili stulecie istnienia i, jak widać, jubileusz ten zakończony zostanie niezbyt udanie. Gracze z Rotterdamu w ostatniej kolejce zanotowali kolejną porażkę, a wróble ćwierkają, że jeśli dziś Gertjan Verbeek nie wywalczy chociażby punktu, to zespół w nowym roku prowadzić może już nowy szkoleniowiec. Z kolei zespół NAC Breda po słabej serii spotkań w ostatniej kolejce w końcu wywalczył wygraną, pokonując Vitesse Arnhem 2:0. Oliwy do ognia dolewa fakt, że w Bredzie znajduje się kilku byłych graczy Feyenoordu, a więc Anthony Lurling, Joonas Kolkka, Ellery Cairo, Edwin de Graaf i Patrick Mtiliga.
W Feyenoordzie nadal panują olbrzymie problemy kadrowe. Mimo tego, że do składu powraca Henk Timmer, to wypadają z niego pauzujący za kartki Karim el Ahmadi, Luigi Bruins i Andre Bahia. Natomiast w NAC nie zagrają Kurt Elshot, Tommie van der Leegte i Martijn Reuser, a więc nie są to duże osłabienia. Breda jest dziś faworytem i, jeśli zagra na poziomie, do którego przyzwyczaiła nas na początku sezonu, powinna łatwo rozprawić się z graczami Verbeeka.










