Jakub Błaszczykowski, niedawny kapitan i filar naszej reprezentacji, mimo wyleczenia kontuzji nie otrzyma powołania na mecz eliminacji ME z Irlandią. Oficjalne stanowisko sztabu szkoleniowego twierdzi, że Kuba nie wrócił jeszcze do optymalnej formy. Nieoficjalnie mówi się jednak, że Nawałka nie chce psuć tego, co udało mu się bez Błaszczykowskiego zbudować, czyli reprezentacji, która wreszcie zaczęła grać w piłkę i wygrywać. Jedno jest jednak pewne – jeżeli przegramy z Irlandią, winny będzie wam podany na tacy…
Muszę przyznać, że byłem zaskoczony deklaracją selekcjonera. Po pierwsze – wychodzę z założenia, że w reprezentacji powinni grać najlepsi, bez względu na to, kto się prywatnie lubi, a kto nie. Jak wiadomo, relacje na linii Błaszczykowski–Lewandowski są chłodne, obaj panowie nie przepadają za sobą, jednak ich współpraca na boisku do tej pory, zarówno w reprezentacji, jak i w klubie, układała się wzorcowo. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że selekcjoner boi się, że wraz z powrotem Kuby do kadry powrócą wszystkie demony i problemy reprezentacji. To takie trochę chowanie głowy w piasek. Mamy problem, więc zamiast go rozwiązać, staramy się o nim zapomnieć.
Należy jednak pamiętać, że Kuba Błaszczykowski był zawodnikiem, który w kadrze nigdy nie zawodził, a często był jedynym piłkarzem, który oddawał na boisku całe serce i brał odpowiedzialność za kadrę w trudnych momentach, czego nie można powiedzieć chociażby o naszym nowym kapitanie – Robercie Lewandowskim. Moim zdaniem decyzja o wybraniu na nowego wodza drużyny „Lewego” była słuszna, gdyż za jego „rządów” kadra powstała ze zgliszcz – tyle, że nasza uboga reprezentacja z pewnością nie może sobie pozwolić na pomijanie takiego piłkarza jak Błaszczykowski.

Powiedzmy sobie szczerze – Kuba będąc nawet półkaleki wciąż jest w stanie dać kadrze więcej niż chociażby Sławomir Peszko czy Kamil Grosicki, którzy podobno mają go zastąpić. W kadrze powinni grać najlepsi, panie Adamie. To, żeby nikt nie popsuł atmosfery, należy do obowiązków selekcjonera, który, poza skompletowaniem raz na kilka miesięcy optymalnej drużyny złożonej z najlepszych zawodników i budowaniem morali zespołu, nie ma innych zadań. Dobrego selekcjonera (nie mylić z trenerem) poznaje się po tym, jak potrafi ułożyć drużynę, zjednoczyć wszystkie charaktery, stworzyć z 23 osób o różnej specyfice monolit i jeden organizm na boisku. Dobry selekcjoner musi być świetnym psychologiem, dlatego ucieczka od problemu, jaką stosuje Adam Nawałka, jest infantylna i nieporadna.
Wysłanie powołań dla 23 najlepszych zawodników na kadrę potrafiłby równie dobrze zrobić przeciętny kibic (i to za dużo mniejsze pieniądze), oglądający co weekend mecze przed telewizorem z puszką piwa w ręku. Jak głosi stare powiedzenie, selekcjonerem jest być dobrze od poniedziałku do piątku, problem zaczyna się w sobotę. Mam wrażenie, że jeżeli przegramy z Irlandią, to problem pozostanie z nami na dłużej. Przynajmniej do mundialu w Rosji.











