Przez jednych lubiany, przez innych krytykowany. Jedni mówią, że w reprezentacji dawał z siebie wszystko, drudzy, że źle wpływał na atmosferę w drużynie. Bądź co bądź, Ludovic Obraniak to piłkarz, który przez chwilę zaistniał w historii polskiego futbolu. Od odejścia z Bordeaux jego kariera wyglądała jednak coraz marniej. Dziś szczęścia szuka nad Morzem Czerwonym.
Mimo polskich korzeni Ludovic Obraniak dorastał we Francji. Swoje pierwsze kroki w piłce nożnej stawiał w drugoligowym wówczas FC Metz i to właśnie w „Les Grenats” rozpoczął karierę profesjonalnego piłkarza. Po tym, jak klub nie potrafił na dobre wywalczyć sobie miejsca w najwyższej klasie rozgrywkowej, „Ludo” uciekł do położonego o 350 kilometrów dalej Lille, gdzie po zdobyciu mistrzostwa oraz krajowego pucharu wyrobił sobie markę w Ligue 1. Także tutaj w meczu z Manchesterem United w Lidze Mistrzów zadebiutował w europejskich pucharach.
Dobre występy w LOSC-u sprawiły, że polskie media zaczęły interesować się urodzonym w Longeville-les-Metz piłkarzem. Pomimo występu we francuskiej młodzieżówce Obraniak postanowił reprezentować biało-czerwone barwy, bo, jak mówił, „tu się urodzili jego dziadkowie, przez co jest przywiązany do tej kultury”. Po uzyskaniu polskiego obywatelstwa zaczął uczyć się naszego języka i nic nie stało na przeszkodzie, by Leo Beenhakker powołał go do kadry. Tak też Holender uczynił. Gdy w swoim debiucie przeciwko Grecji strzelił dwa gole, „Ludo” rozbudził fantazje kibiców znad Wisły, jednocześnie dzieląc Polskę na pro- i antyobraniaków. Po objęciu drużyny narodowej przez Franciszka Smudę wychowanek FC Metz stał się ważnym ogniwem drużyny.
Po pięciu latach spędzonych pod belgijską granicą Francuz z polskim paszportem na dobre stracił miejsce w pierwszym składzie na rzecz Edena Hazarda. Pomimo dużego kredytu zaufania u Franciszka Smudy Ludovic Obraniak nie chciał stracić szansy na występ na Euro 2012 i postanowił spróbować swoich sił w innym miejscu. Padło na Bordeaux. Już na samym początku przyszło mu zagrać ze swoimi byłymi kolegami klubowymi. Spotkanie to najwyraźniej podwójnie go zmotywowało, bo reprezentant Polski zdobył dwa gole i zaliczył asystę, dzięki czemu „Żyrondyści” wygrali 5:4. Kilka tygodni później jego asysta w meczu z AS Saint-Etienne dała drużynie awans do Ligi Europy. Po dobrej połowie sezonu polsko-francuski zawodnik pojechał na Euro, podczas którego wystąpił we wszystkich potyczkach fazy grupowej.
Gdy trenerem został Waldemar Fornalik, Ludovic Obraniak nie mógł odnaleźć się w zespole. Pomimo nie najgorszych występów stawał się coraz bardziej krytykowany. W końcu były szkoleniowiec Ruchu Chorzów ugiął się pod naciskiem mediów i przestał stawiać na Obraniaka. To bardzo zabolało ofensywnego pomocnika reprezentacji, który postanowił pożegnać się z kadrą, przynajmniej dopóki kierował nią będzie Fornalik. – opowiadał Obraniak.












