Już po rozegranym przedostatnim ligowym spotkaniu okazało się, że drużyna z Lubina nie ma najmniejszych szans na grę w grupie mistrzowskiej. W konsekwencji oznacza to również brak jakichkolwiek możliwości o rywalizację w europejskich pucharach. Mający duże możliwości finansowe klub zaliczył w ten sposób jeden z gorszych sezonów i w związku z tym możliwe są pewne zmiany. Kibice Zagłębie mogą mieć wrażenie, że wspierany przez z nich zespół jest jako pierwszy przegrany tegorocznych rozgrywek.
Sytuację, która nastąpiła można jednak było przewidzieć wiele kolejek wcześniej. Miedziowi gubili punkty na tyle często, że reakcja powinna była nastąpić wcześniej. Również i styl zespołu nie napawał optymizmem w związku z czym widać było, że to wszystko idzie w złym kierunku. Oczywiście nie brakowało powodów do optymizmu.
Jednym z nich byli młodzi zawodnicy, na których w Lubinie nikt nie bał się stawiać. Brakowało jednak wyników, czyli tego co najważniejsze. Gdzie zatem lub w którym momencie trzeba było reagować na problemy gnębiące grę Zagłębia Lubin.
Trzecia siła
Ogromnym atutem Zagłębia w trwającym sezonie jest siła ofensywna. Lubinianie pod względem strzelanych goli są tuż za Legią Warszawa i Lechem Poznań. Jeśli zatem kierować się tylko tymi statystykami drużyna z dolnośląskiego powinna kończyć rundę zasadniczą nie gdzieś w środku tabeli, lecz na pozycji gwarantującą udział w kwalifikacjach europejskich pucharów.
Duży wpływ na zdobyte 48 goli przez Zagłębie miało zwłaszcza dwóch Słoweńców. Damjan Bohar oraz Sasa Zivec łącznie dla Miedziowych zdobyli 21 goli, czyli niemalże połowę tego co ustrzeliła dotychczas reszta drużyny. Swoją cegiełkę również dorzucił ten od którego wymagało się chyba najwięcej- Filip Starzyński.
Pomocnik o takiej renomie miał być tym kto ma rządzić i dzielić na murawie. Liderem pełną gębą lubińskiej jedenastki. Poniekąd ze swych obowiązków się wywiązał, ponieważ 6 goli to także jest pewien wkład zaliczany na plus.











