Zdaje się, że powoli widać pierwsze szlify Piotra Stokowca w Lubinie. Zagłębie prezentuje się całkiem nieźle, a już na pewno o niebo lepiej niż w poprzednim sezonie, kiedy w pewnym momencie wydawało się, że spadnie z ligi. Nie można oczywiście niczego zakładać po zaledwie czterech meczach, ale lubinianie – jak dotąd – wyglądają solidnie, co potwierdza spotkanie z Lechem Poznań.
Zagłębie mogło – a może i nawet powinno – zgarnąć trzy punkty w starciu z mistrzem Polski. I to dodatkowo mając na uwadze fakt, że „Kolejorz” rozegrał najprawdopodobniej najlepsze spotkanie w sezonie, wyłączając pierwszy mecz z Dinamo Batumi. To tylko potwierdza niezłą dyspozycję dwukrotnych mistrzów Polski.
Zagłębie zadziorne w meczu z Lechem
W niedzielnym meczu działo się wiele. Na nudę na pewno nie można było narzekać, zwłaszcza w drugiej połowie. Wtedy w pewnym momencie akcja przechodziła spod jednej bramki momentalnie do drugiej. Spora w tym zasługa m.in. bramkarzy obu drużyn, którzy szybko i sprawnie przeprowadzali futbolówkę, licząc na szybką kontrę. Na wiele prób wystawiony został dziś Filip Bednarek, lecz bramkarz gości skapitulował tylko raz.
Pierwsza część spotkania odbyła się pod dyktando gospodarzy. Lech po raz kolejny miał problem, aby przeprowadzić choćby jedną składną akcję. Znacznie więcej działo się natomiast w drugiej części spotkania. W 57. minucie precyzyjnym strzałem popisał się Łukasz Łakomy, wyprowadzając Zagłębie na prowadzenie. Kilka minut później, za sprawą rzutu karnego, do wyrównania doprowadził Mikael Ishak. Obie drużyny zaczęły stwarzać sobie ciekawe sytuacje podbramkowe, lecz spotkanie ostatecznie zakończyło się podziałem punktów. Dla Lecha to dopiero pierwszy ligowy punkt. Zagłębie z kolei ma już ich pięć, co daje podopiecznym Piotra Stokowca 9. lokatę.
Szkoleniowiec „Miedziowych” nie kryje, że jego drużyna ciągle jest w fazie przebudowy. Wiadomo, że taki proces niekiedy jest długotrwały. – Graliśmy dobrze, ale zabrakło skuteczności i wyrachowania. Nie jesteśmy jeszcze drużyną, która potrafi szybko zamknąć takie spotkania, ale trzeba szanować ten punkt – mówił na konferencji pomeczowej. Dodał, że czuje duży niedosyt po tym meczu, a jego zespół zasługiwał na pełną pulę. To tylko pokazuje, że widzi on w swoich zawodnikach jeszcze większy potencjał. Zauważa jednakże, że do poprawy jest szczególnie skuteczność w akcjach ofensywnych.











