Po zwolnieniu Mariusza Lewandowskiego trenerem lubinian został Ben van Dael. Nieznany szerszej publiczności Holender miał objąć tę posadę jedynie tymczasowo. Jak wiemy, niezłe wyniki sprawiły, że zarząd lubinian podjął decyzję o podpisaniu kontraktu do końca sezonu. Van Dael otrzymał kredyt zaufania, który jak na razie spłaca terminowo.
Były trener Fortuny Sittard nie miał pewnej pozycji, ale dość szybko odcisnął piętno na zespole. Wystarczy powiedzieć, że był tak naprawdę jedną, wielką niewiadomą. Tylko w Sittard pracował przecież samodzielnie z drużyną seniorską.
9 meczów bez zwycięstwa
Kiedy Ben van Deal objął posadę trenerską, Zagłębie nie potrafiło wygrać od sześciu spotkań. Zarząd lubinian mimo wszystko i tak jak na nasze warunki był dosyć cierpliwy. Pod wodzą Mariusza Lewandowskiego „Miedziowi” odpadli przecież z Pucharu Polski z Huraganem Morąg występującym na co dzień w… III lidze. Po porażce z tak nisko notowanym rywalem Lewandowski był już na cenzurowanym. Niedawno w skarbie kibica iGola wspominał o tej sytuacji będący blisko lubinian redaktor naczelny Watch Ekstraklasa, Michał Szczygieł.
– Sportowo zaczęło się dobrze, choćby od pełnej puli wywiezionej z Łazienkowskiej, ale potem przyszedł Huragan. Dosłownie i w przenośni, bo mniej więcej w tym czasie w zespole działo się źle albo bardzo źle. Trener zupełnie się pogubił, organizacyjnie też kolorowo nie było, a i władze klubu czasem do gaszenia pożarów używały benzyny.
O Zagłębiu w skarbie kibica iGola przeczytacie TU.
Czarę goryczy przelała wyjazdowa porażka w Zabrzu. Lewandowski został zwolniony i już dzień później zespół objął van Dael. Holender nie od początku radził sobie dobrze, bo przecież pierwsze trzy spotkania były przegrane. Najpierw porażka z Koroną (0:1), później przegrana z Wisłą (2:3) i porażka u siebie z Legią (0:1). Już w Krakowie było jednak widać przebłyski dobrej gry. Choć do przerwy Wisła dominowała i mogła prowadzić spokojnie czterema bramkami, to w drugich 45 minutach lubinianie zdołali odrobić dwie bramki. Tylko nieuwaga pod koniec spotkania sprawiła, że „Miedziowi” nie wywieźli z Reymonta punktów. Seria dziewięciu spotkań bez zwycięstwa wreszcie zakończyła się w Sosnowcu. Ojcem sukcesu był Bartłomiej Pawłowski, który jest w wyśmienitej dyspozycji, a w tamtym meczu zdobył dwie bramki. Później piłkarze z Lubina przegrali już tylko raz.
Wielki mecz, pechowa porażka
Bilans sześciu spotkań, w których van Dael prowadził Zagłębie, rysuje się naprawdę dobrze. Cztery zwycięstwa, remis i porażka. „Miedziowi” w trakcie kadencji Holendra nieoczekiwanie pokonali przecież Jagiellonię aż 4:0. I to w Białymstoku! Ten mecz ewidentnie sprawił, że działacze lubinian musieli zastanowić się nieco dłużej nad przyszłością tymczasowego trenera. Tydzień później podjęli u siebie Cracovię i przegrali bardzo pechowo. Wszystko było pod kontrolą do 67. minuty, kiedy czerwoną kartkę otrzymał Dominik Hładun. W ciągu następnych 15 minut dwie bramki zdobyła Cracovia. A właściwie to nie do końca, bo trafienie samobójcze zaliczył Maciej Dąbrowski. Duży pech. Na wiosnę Zagłębie imponuje formą i na inaugurację pokonało przy Bułgarskiej Lecha oraz w derbach, przed własną publicznością, Miedź Legnica. I to 3:0.











