Mamy pierwsze zwycięstwo Lechii Gdańsk na PGE Arenie. Lechici pokonali w meczu 6. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Górnika Zabrze. Po pierwszej połowie prowadzili goście, ale druga część meczu należała do gdańszczan.
Mecz rozpoczął się od ataków Lechii. Pierwszą dogodną sytuację po pięciu minutach gry miał Josip Tadić po świetnym podaniu Ivansa Lukjanovsa. Chorwat znalazł się w dobrym miejscu w polu karnym przeciwnika, ale nie trafił do bramki. Pięć minut później widzieliśmy kolejną stuprocentową sytuację. Tym razem ze strony gości. Strzał Daniela Gołębiewskiego w ostatniej chwili zablokował defensor Lechii – Krzysztof Bąk. Mimo ataków z obu stron pierwsze piętnaście minut należało do gospodarzy.

Kolejny kwadrans również dla Lechii. Następną dogodną sytuację mieli lechici w 22. minucie. Po dobrym prostopadłym podaniu Mateusza Machaja, strzał Josipa Tadicia został zablokowany przez jednego z defensorów Górnika. To zachęciło kibiców gospodarzy do dopingu. Chwilę później na strzał z dystansu odważył się Ivans Lukjanovs, ale ten okazał się niecelny.
Pomimo przewagi Lechii, to Górnik jako pierwszy zdobył bramkę. W 32. minucie wynik meczu otworzył Daniel Gołębiewski. Po strzale Zahorskiego niefortunnie interweniował bramkarz gospodarzy, wypuszczając piłkę z rąk. Gołębiewski dobiegł do futbolówki i wbił ją do siatki. Ostatni kwadrans należał już do gości. Lechia po stracie bramki widocznie nie potrafiła się odnaleźć. Na minutę przed końcem regulaminowego czasu gry szansę na bramkę mieli lechici, ale Josip Tadić nie zauważył dobrze ustawionego Łukasza Surmy i Marciniak wślizgiem wybił piłkę Chorwatowi. Po pierwszej połowie Górnik prowadził z Lechią 1:0.

Pięć minut po wznowieniu gry świetną szansę na wyrównanie mieli gospodarze. Doskonałe podanie dostał Tadić, ale z bliskiej odległości posłał piłkę ponad poprzeczką. Przez następne dziesięć minut szanse mieli i jedni, i drudzy, ale żaden zespół nie potrafił znaleźć drogi do bramki rywala. Udało się to w końcu w 60. minucie graczom Lechii. Gola dla gospodarzy strzelił Mateusz Machaj po świetnym uderzeniu z dystansu. Dwie minuty później Górnik chciał odpowiedzieć, ale dobrze zachowała się defensywa Lechii.












