Przedstawienie musi trwać, tak kiedyś śpiewał po angielsku wybitny muzyk – Freddie Mercury. Dziś słowa tego hitu mogą być mottem zespołów, dla których występy w elitarnej Lidze Mistrzów to rzadkość. Dla każdego z nich to wielka przygoda, zaszczyt, ogromne pieniądze, ale i szansa na wykorzystanie momentu, by móc dać się zapamiętać z jak najlepszej strony i wybić się jeszcze wyżej.
Gonienie największych to obecnie coś niewykonalnego. Futbol poszedł w takim kierunku, że pewnych różnic nie da się na szybko, od zaraz zmniejszyć i z tym zdążyły się pogodzić kluby, które od wielkiego dzwonu dają radę załapać się w fazie grupowej najbardziej renomowanych rozgrywek europejskich, a nawet i światowych, jeżeli rzecz jasna mowa o rozgrywkach pucharowych.
Skoro jednak udało się znaleźć w elicie, to trzeba tę chwilę wykorzystać jak najlepiej się da, wynieść z niej jak najwięcej, pokazać się, zrobić coś, by czegoś się nie żałowało. Nie każdemu jednak outsiderowi uda się zabłysnąć. Droga jednych jest trudniejsza, drugich czekają nieco łatwiejsze na pierwszy rzut oka spotkania, odpowiedzi jednak trzeba będzie szukać na murawach.
Czeska bajka

Slavia od jakiegoś czasu staje się wzorem do naśladowania dla klubów, których marzeniem jest wejście choćby do fazy grupowej Ligi Europy. Konsekwentna praca spowodowała, że w Pradze kibice mają okazję ponownie oglądać Ligę Mistrzów i największe europejskie firmy. Co ciekawe, taki stan rzeczy trudno nawet już teraz uznać za przypadek.
Sensacja poprzednich rozgrywek, która w Lidze Europy pokonała Sevillę FC, czy napsuła mnóstwo krwi faworyzowanej Chelsea Londyn w ćwierćfinale tychże rozgrywek po raz kolejny, po rocznej banicji zakwalifikowała się do Ligi Mistrzów, a w niej los sobie nie żałował, dał najmocniejszych rywali.
I tak już na początek Slavia miała spotkać się z włoskim Interem Mediolan, niemiecką Borussią Dortmund oraz hiszpańskim gigantem – FC Barcelona. Z jednej strony grupa śmierci, koszmar dla tych, którzy po cichu liczyli na wejście z trzeciego miejsca do Ligi Europy.
Po wylosowaniu rywali jednak miny tych, którzy liczyli na rozgrywki pocieszenia, mogły nagle zblednąć. Z drugiej jednak strony po to się występuje na takich turniejach, by móc mierzyć się z najlepszymi, i taką możliwość dostał czeski kopciuszek, dla którego każdy punkt będzie ogromnym sukcesem.













