Granie co trzy dni to ogromny problem dla polskich drużyn. Przyzwyczailiśmy się do tego wyświechtanego hasła. Naprawdę nudne się to zrobiło. Najwyższa pora, aby ktoś złamał tę dziwaczną tezę. Okazję na to będzie mieć Lech Poznań. W weekend ekstraklasa, w czwartek Liga Europy. Tak wygląda kalendarz „Kolejorza” do grudnia. Ważna będzie rotacja, czyli szeroki skład, a czy takowy ma do dyspozycji Dariusz Żuraw?
W Poznaniu od kilku lat jest posucha z trofeami. Wydaje się, że takiej szansy na otworzenie w końcu gabloty z trofeami w najbliższym czasie nie będzie. Największy rywal pogrążony w swoich problemach, finansowo odjechali reszcie stawki, ale nie tak jak Legia po awansie do fazy grupowej Ligi Europy. Poprzedni sezon był przejściowy, lecz teraz ma już być walka o mistrzostwo. Chcą tego kibice, działacze i piłkarze. Przeszkodą w tym będzie Liga Europy, a więc dodatkowe mecze, a zarazem wyjazdy. Skuteczna gra na dwóch frontach to nie w stylu polskich drużyn.
Jeszcze kilka tygodni temu, słyszało się narzekania, że Lech ma strasznie wąską kadrę. Pierwszy garnitur wyjściowy, ale później to już lepiej nie zaglądać. W tej chwili sytuacja wygląda trochę inaczej. Piotr Rutkowski z Tomaszem Rząsą zrobili kilka ruchów, wzmacniających oraz rozszerzających kadrę. Po kilku spotkaniach jesteśmy naprawdę pozytywnie nastawieni.
Lech Poznań, czyli na rotację nie mamy co liczyć
Uplastycznijmy sobie pewną rzecz. Dariusz Żuraw nie rotuje składem jak szalony. Raczej stawia na pewnych, sprawdzonych zawodników. Często stroni od pochopnego zdejmowania piłkarzy. Przykład pierwszy z brzegu to Karlo Muhar w poprzednim sezonie. Dopiero akcja kibiców #BiletDlaMuhara poskutkowała wprowadzeniem Jakuba Modera do wyjściowej jedenastki. Choć nie zapomnijmy, że wprowadził genialnie w poprzednim sezonie Jakuba Kamińskiego. Obaj mu się odwdzięczyli, a w zamian za to dostali bezgraniczne zaufanie od trenera.











