Raków Częstochowa pokonał Stal Mielec 2:0 po bramkach Giannisa Papanikolaou i Bartosza Nowaka w sobotnim spotkaniu 5. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Mistrz Polski nie powtórzył błędów z meczów przeciwko Warcie Poznań oraz Piastowi Gliwice i ze spokojem może się przygotowywać do decydującego boju z FC Kopenhaga o Champions League.
„Czerwono-niebiescy” potwierdzili wyższość nad „Stalowcami” w każdym elemencie gry. Jako że w ten wieczór na boisku pokazało się wielu zawodników, którzy nie byli pierwszym wyborem na arenie europejskiej, trenera Dawida Szwargę musi cieszyć ten fakt podwójnie.
Widzieliśmy Raków, który wcisnął mocny bieg i chciał zamknąć mecz. Wiedzieliśmy, że gracze, którzy wejdą z ławki, dodadzą wiele jakości. Później nadziewaliśmy się na kontry. Nasze sytuacje były kasowane w pojedynkach. Organizacja rywala też odegrała swoją rolę. Życzę powodzenia w pucharach. Kamil Kiereś po meczu Raków – Stal.
Wrażenie mogła zrobić współpraca w nowych układach, ale również indywidualna postawa pojedyńczych piłkarzy. Między słupkami pokazał się trzeci golkiper, Antonis Tsiftsis, który nie zawiódł w momentach zagrożenia i potwierdził, że nieprzypadkowo jest uważany za specjalistę w swoim fachu pod względem rozegrania. Na ustach kibiców częściej był jednak inny debiutant.
Dawid Drachal przywitany
Mowa o Dawidzie Drachalu, którego minut częstochowscy sympatycy domagali się od kilku tygodni. Stawało się tak wskutek dołującej dyspozycji Bartosza Nowaka. W ligowym spotkaniu z zespołem Kamila Kieresia obaj wybiegli w podstawowej jedenastce i można stwierdzić, że uzupełniali się wyśmienicie, jak na wspólną radomską krew u obu przystało.
Młodzieżowiec rozumiał się także z Franem Tudorem, z którym dość często wymieniał się pozycjami. 18-latka w akcji na częstochowskiej murawie można było zobaczyć tydzień wcześniej. Pierwszy szkoleniowiec „Medalików” był pod wrażeniem występu skrzydłowego w pierwszej połowie meczu rezerw na tyle, że drugą połowę postanowiono mu już odpuścić.
Zawodnik juniorskich reprezentacji Polski nie bał się dryblingu i chociaż część z nich była nieudana, to chwilami przebojem potrafił się wedrzeć w szyki obronne rywali, udowadniając, że starania o uzupełnianie przepisowego limitu piłkarzy U-21 w rozgrywkach, nie będą musiały równać się utracie jakości, a wręcz mogą oznaczać nową, dodatnią wartość.











