Raków Częstochowa wygrał z Jagiellonią Białystok 3:0 w meczu pierwszej kolejki PKO BP Ekstraklasy. „Czerwono-niebiescy” mimo bojów toczonych na arenie europejskiej i potyczki o Superpuchar w nogach przygotowali się znacznie skuteczniej, byli lepsi w każdym elemencie gry i mogą dzisiaj wierzyć, że łączenie trzech frontów będzie w tym sezonie możliwe.
Pojedynek częstochowian z białostoczanami był spotkaniem dwóch z trzech najmłodszych szkoleniowców w naszej lidze. Dawid Szwarga zresztą doskonale zna się z Adrianem Siemieńcem z tegorocznego kursu UEFA PRO. Opiekun gospodarzy dysponuje na co dzień większymi siłami, a w sobotni wieczór podczas oficjalnej inauguracji rozegrał dwa lata młodszego kolegę również taktycznie.
Raków i czwarty mecz na zero z tyłu
360 minut gry i zero straconych goli. To niewątpliwy sukces na początek kadencji absolutnego debiutanta na ławce trenerskiej mistrza Polski. Aż tak dobrze na starcie się nie zapowiadało, więc tym bardziej warto docenić pracę RKS-u. Obrońcy szybko wyciągają wnioski i nie powtarzają raz popełnionych błędów. Organizacja stoi na podobnym poziomie jak w minionej kampanii, a nawet rozwija się jeszcze mocniej.
– Prosiłem zawodników, aby w defensywie pracowali dla drużyny, nie tylko dla siebie. Aby działania w obronie przełożyć nad swoje indywidualne potrzeby i pracować na tyle dobrze, aby rywal nie stworzył sytuacji – skomentował po meczu Dawid Szwarga. Wrażenie budzi jakość, ale tak samo regularność. Mimo że przeciwnicy znają wieloletni kształt bloku „Rakowiaków”, nie potrafią go złamać ani znaleźć na niego sposobu.











