Były piłkarz Aston Villi, a obecny Manchesteru United, Ashley Young, stwierdził, że za udany sezon będzie można uznać taki, w którym „Czerwone Diabły” do obronionego mistrzostwa Anglii dołożą triumf w Lidze Europy.
– Wygrywając wyścig o tytuł i te rozgrywki [Ligi Europy – przyp. red.], będziemy mogli rozważać ten sezon w kategoriach udanego – bardzo wysokie wymagania postawił przed Manchesterem United Ashley Young. Nic jednak dziwnego. Od ekipy Aleksa Fergusona w każdym sezonie oczekuje się niemniej niż jednego trofeum. Po odpadnięciu z obu krajowych pucharów, jak i najbardziej prestiżowej z wszystkich rozgrywek Ligi Mistrzów, „Czerwonym Diabłom” pozostała obok ligi tylko nagroda pocieszenia w postaci Ligi Europy.
– Każdy mecz od tego momentu będzie trudny. Tak długo jak będziemy grali, będziemy koncentrowali się na sobie i prezentowali taki poziom jak w ostatnich tygodniach. Jeśli będziemy wyciągali z tych meczów wszystkie pozytywy, to możemy mieć nadzieję, że na koniec sezonu okaże się to wystarczające, by sięgnąć po trofeum – przyznał Young.
Dla MU w oczywisty sposób zwycięstwo w LE ma o wiele mniejsze znaczenie niż obrona mistrzowskiego tytułu. Jednak ostateczny triumf w europejskich pucharach mógłby być pewnego rodzaju zadośćuczynieniem za fatalny występ w fazie grupowej Ligi Mistrzów, w której to „Czerwone Diabły” dały się wyprzedzić ekipom Benfiki i Bazylei.
Ton wypowiedzi Ashleya Younga potwierdza nastroje w MU, który ma wielką ochotę na zgarnięcie dubletu. Niedawno w tej kwestii wypowiadał się również Nani. Portugalczyk żałował, iż jego zespół nie może już rywalizować w Champions League, ale ma zamiar wraz z kolegami dla kibiców wygrać nagrodę pocieszenia.
W miniony czwartek United pokonało na wyjeździe Ajax Amsterdam 2:0 po trafieniach Javiera Hernandeza i właśnie Ashleya Younga i jest o krok od awansu do 1/8 finału LE.