Manchester City zaskakująco uległ Sunderlandowi. Niezadowolony z porażki jest Yaya Toure, lecz nie obwinia on Carlosa Teveza o niewykorzystanie stuprocentowej sytuacji.
Już po około kwadransie gry „The Citizens” mieli fantastyczną okazję ku temu, aby objąć prowadzenie. Yaya Toure popisał się fantastycznym rajdem, zdołał zwieść obrońców gospodarzy i dograć do niepilnowanego Carlosa Teveza. Tymczasem Argentyńczyk nie wykorzystał stuprocentowej okazji. Asystujący pomocnik nie wini go jednak o blamaż, chociaż takie sytuacje powinno się wykorzystywać.

– Nie lubię przegrywać i uważam, że istotne jest, byśmy puścili już ten mecz w niepamięć i wrócili do ciężkiej pracy na treningach. Musimy szybko zrobić postęp. Wszyscy jesteśmy bardzo zawiedzeni, przegrywając nasz pierwszy mecz, ponieważ wiemy, że jeżeli byśmy wykorzystali nasze szanse w pierwszej połowie, to wynik byłby zupełnie inny – powiedział pomocnik na oficjalnej stronie internetowej Manchesteru City.
– Nikt nie obwinia Carlosa o zmarnowaną okazję. Futbol bywa czasem dziwną grą i dzieją się w niej dziwne rzeczy. Jednak jest on naszym kapitanem i bardzo ważnym dla nas zawodnikiem. Mieliśmy też inne szanse na bramkę, ale ich również nie wykorzystaliśmy. Czuję w sobie siłę i cieszę się ze swojej gry, ale zarówno ja, jak i ta drużyna, pokażemy więcej.
Toure dodał, że podoba mu się jego rola w zespole, gdyż może angażować się w akcje ofensywne. Lubi również atmosferę angielskich stadionów i uważa, że zdołał już się zaaklimatyzować. Następny mecz Manchester City rozegra na własnym stadionie 11 września z Blackburn Rovers.











