Trzecia kolejka Premier League sezonu 2019/2020 za nami. Gwoździem programu minionej serii gier był oczywiście hitowy pojedynek na Anfield Road pomiędzy Liverpoolem a Arsenalem. Z racji wyraźnego zwycięstwa gospodarzy nad ekipą z północnego Londynu głównymi postaciami naszej subiektywnej jedenastki są właśnie zawodnicy „The Reds”. Oczywiście inne angielskie boiska również miały swoich bohaterów, którzy zasłużyli, aby się w niej znaleźć.
Każdy wiedział, jak może zakończyć się mecz na szczycie pomiędzy dwoma niepokonanymi po pierwszych kolejkach ekipami. Zwłaszcza że bilans Arsenalu w wyjazdowych starciach z zespołami z TOP 6 jest zatrważający. Część osób jednak łudziła się, że zespół Unaia Emery’ego pokusi się o korzystny dla niego wynik. Niespodzianki ostatecznie nie doświadczyliśmy. Liverpool zwyciężył 3:1 i dostarczył do naszej jedenastki kolejki aż czterech zawodników.

Najlepsza jedenastka – obrona
Za drużyną Leicester City bardzo wymagające spotkanie przeciwko beniaminkowi Sheffield United, które zakończyło się jednobramkowym zwycięstwem „Lisów” 2:1. Skromny triumf zawdzięczają przede wszystkim swojemu bramkarzowi Kasperowi Schmeichelowi. Na ogromną pochwałę zasłużyła przede wszystkim jego interwencja z 76. minuty, gdy w niewiarygodny sposób powstrzymał uderzenie Johna Lundstrama. Parada na wagę pierwszego zwycięstwa byłych sensacyjnych mistrzów Anglii.
Zestawienie defensorów otwiera Patrick van Aanholt. Za sprawą zwycięskiego gola na Old Trafford został bohaterem całej Premier League. Aż trudno uwierzyć, że od 2007 roku i bramki Thierry’ego Henry’ego nikt nie zdołał strzelić gola na obiekcie Manchesteru United w doliczonym czasie gry, który przyczyniłby się do klęski „Czerwonych Diabłów”. Aż do ostatniej soboty. Tym szczęśliwcem został boczny obrońca Crystal Palace. Jednocześnie był to pierwszy triumf tej ekipy nad United w erze Premier League. Historia została napisana właśnie za sprawą van Aanholta.
Liverpool długo nie potrafił napocząć swojego rywala z północnego Londynu. Gdy wydawało się, że pierwsza połowa szlagierowego sobotniego pojedynku zakończy się bezbramkowym remisem, do akcji wkroczył Joel Matip. Jego perfekcyjne uderzenie głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego znalazło drogę do bramki strzeżonej przez Bernda Leno. Dzięki temu druga odsłona meczu stała się znacznie przyjemniejsza dla Liverpoolu, co ostatecznie przyczyniło się do bezproblemowego zwycięstwa.











