Polacy, pomimo porażki w meczu z Australią, byli lepszą drużyną. Piłkarze Franciszka Smudy przeważali przez większą część spotkania, stwarzając sobie liczne sytuacje podbramkowe. W pomeczowych wypowiedziach nasi gracze żałowali niewykorzystanych sytuacji i chwalili Sebastiana Boenischa.
Wynik spotkania z Australią na pewno nie odzwierciedlał postawy „Biało-czerwonych” w tym spotkaniu. Gracze Franciszka Smudy byli stroną przeważającą, stworzyli sobie znacznie więcej sytuacji podbramkowych, których nie potrafili jednak zamienić na bramki. Dobrą postawę Polaków podkreślali Jon McKain oraz bramkarz „Kangurów”, Adam Federici, który specjalnie dla iGola skomentował dzisiejsze spotkanie.

– Reprezentacja Polski to bardzo dobra drużyna prezentująca ciekawy futbol. Stworzyli sobie więcej sytuacji podbramkowych, jednak na ich nieszczęście nie udało się im ich wykorzystać. (…) W meczu w Krakowie poprowadził nas nowy trener, z którym chcemy na nowo stworzyć drużynę i odbudować się po mundialu. Dokonaliśmy tego w meczu z Polską, o czym świadczy nasza dobra postawa w grze w osłabieniu. Kluczowy dla nas w tym meczu był duch zespołu. Stadion jest piękny, a po ukończeniu będzie jeszcze lepszy. To wspaniałe, że mogliśmy tu przyjechać i zagrać – mówił grający w Reading Federici, dla którego było to trzecie spotkanie w barwach zespołu z Antypodów.
Jego vis a vis – Przemysław Tytoń – także wystąpił dzisiaj w reprezentacji swojego kraju po raz trzeci. Za dwie stracone bramki nie powinien mieć jednak do siebie jakichkolwiek pretensji.
– Oprócz sytuacji ze straconymi bramkami nie miałem dzisiaj za dużo pracy, może dwa, trzy dośrodkowania. Czasami tak wygląda mecz, jednak w żadnym przypadku się nie podłamuję, idę dalej. Teraz jadę do klubu, w sobotę gramy następny mecz. Jeśli chodzi o naszą formację defensywną, to nie chcę się wypowiadać na temat kolegów z drużyny, Michał (Żewłakow – przyp. red.) jest potrzebny reprezentacji, to jej kluczowy zawodnik, cieszy się dużym szacunkiem i uznaniem w drużynie. Co do bramki, to tak czasami bywa – gdyby piłka została uderzona nieco inaczej, może wyszłaby poza linię końcową, a nie wpadłaby do bramki. Z mojej perspektywy dzisiejszy mecz wyglądał dobrze – bardzo ofensywnie grał Sebastian Boenisch, który zaliczył kilka świetnych dośrodkowań. Naprawdę szkoda straconych sytuacji i tego, że nie osiągnęliśmy dzisiaj chociażby remisu. Zasłużyliśmy na jeszcze jedną bramkę. Co z Euro 2012? Ja również mam nadzieję pojechać i to nie w roli widza czy rezerwowego. W żadnym wypadku nie czuję się jednak pewniakiem – mówił tuż po końcowym gwizdku bramkarz Rody Kerkrade.












