W ramach 3. kolejki fazy ligowej Ligi Europy Jagiellonia Białystok ponownie będzie gościć europejskiego rywala na Chorten Arena. Przed tygodniem Duma Podlasia sięgnęła po pierwsze historyczne zwycięstwo w tych rozgrywkach i przed własną publicznością ograła FC Ararat-Armenia. Czy podopieczni Adriana Siemieńca wrócą na właściwe tory po ostatnich problemach? Znamy wyjściową jedenastkę Jagielloni na ten mecz.
W pierwszych dwóch spotkaniach fazy ligowej żółto-czerwoni zgromadzili trzy punkty. Na wyjeździe ulegli Olympiakosowi, a u siebie dopisali zwycięstwo nad Araratem-Armenia. W tabeli Ligi Europy daje im to zaledwie 17. miejsce i bilans bramkowy 4:3. Natomiast RSC Anderlecht po porażkach z Lyonem oraz Dinamem Zagrzeb wciąż szuka pierwszego punktu. 29. miejsce i bilans 1:3 pokazują, w jakiej sytuacji jest klub z wielką europejską historią. Dla gospodarzy to szansa, żeby pierwszy sukces w fazie ligowej przestał być pojedynczym przebłyskiem. Dla gości to mecz, po którym dalsza wizja gry o awans może zacząć się sypać.
Na krajowym podwórku Jagiellonia gra zupełnie inaczej. Podopieczni Siemieńca nie zdobyli ani jednego punktu w czterech ostatnich kolejkach PKO BP Ekstraklasy, a w miniony weekend przegrali z Zagłębiem. Jak to mówią, Europa i liga rozjechały się w tym momencie w dwie strony. Trener sam przyznawał przed czwartkowym spotkaniem, że drużyna nie jest w idealnym momencie. Podkreślał jednak, że mówimy o różnych rozgrywkach i że trudny okres w lidze nie może rozproszyć przygotowań do rywala, który od pierwszej minuty chce narzucić tempo.
Gwiazdy na ławce, środek dla Kozłowskiego
Adrian Siemieniec posadził dwie postacie, wokół których zwykle układa się pierwszy skład. Jesus Imaz i Taras Romanczuk zaczynają spotkanie na ławce rezerwowych. Środek pola tworzą Eryk Kozłowski, Hampus Finndell i Anders Klynge. Dla 20-letniego Kozłowskiego, urodzonego w 2006 roku, to wielka szansa. W fazie ligowej Ligi Europy miał dotychczas epizod z ławki w wyjazdowym meczu z Olympiakosem. W PKO BP Ekstraklasie zdążył już wychodzić w podstawowej jedenastce, ale Liga Europy to zupełnie inna stawka: miejsce w pierwszym składzie na starcie z klubem, który przyzwyczaił nas do bycia kopalnią talentów.
Na skrzydłach zagrają Kajetan Szmyt i Kamil Jóźwiak, a rolę „dziewiątki” dostaje Nik Prelec. To trio ma odpowiadać za kreację i skuteczność, gdy gospodarze będą musieli wychodzić spod pressingu szybciej niż w krajowych meczach. Pytanie, czy ofensywa odnajdzie rytm, który zwykle nadawali jej Imaz i Romanczuk, skoro obaj zaczynają wieczór wśród rezerwowych. Na ławce obok nich czekają też Bartłomiej Wdowik, Youssuf Sylla, Ousmane Sow, Sergio Lozano, Jeremy Agbonifo, Dusan Stojinović i bramkarz Michał Perchel. Materiału do zmian nie brakuje. Pytanie, czy Siemieniec sięgnie po niego, zanim belgijska intensywność rozjedzie środek pola.

Prawa strona bez Wojtuszka
W bramce szkoleniowiec postawił na Sławomira Abramowicza. Przed nim w linii obrony zobaczymy Bernardo Vitala oraz Yukiego Kobayashiego. Lewą stronę zabezpieczy Guilherme Montoia, a prawą Rodrigo Conceicao. Nie powinno umknąć, że w kadrze brakuje kontuzjowanego Norberta Wojtuszka. Poza grą, również przez uraz, pozostaje Dimitris Rallis. Poza kadrą meczową są Dawid Drachal, Cezary Polak i Zachary Zalewski. Prawą stronę obrony Conceicao bierze więc na siebie w meczu, w którym goście lubią schodzić do środka i podnosić tempo nawet wtedy, gdy spotkanie na chwilę zwalnia.
Belgijska intensywność i znajoma twarz
Po stronie Anderlechtu od pierwszej minuty zagra Lukas Ambros, były zawodnik Górnika Zabrze. W bramce staje Colin Coosemans. W obronie Kais Barry, Leo Petrot, Giulian Biancone i Oleg Reabciuk. Środek tworzą Thelo Aasgaard, Mario Stroeykens i Tristan Degreef, a z przodu Marten Winkler, Mihajlo Cvetković oraz właśnie Ambros. Vitor Bruno zapowiadał walkę o zwycięstwo i jednocześnie przestrzegał przed lekceważeniem rywala. Zwrócił uwagę, że Białostoczanie lubią kontrolować spotkanie posiadaniem piłki, nawet przez bramkarza. Zapowiedział grę agresywną i intensywną. Przypomniał też drogę, jaką Jagiellonia przeszła do fazy ligowej, w tym wyeliminowanie faworyzowanych Rangers.

Siemieniec odpowiada na to jednym słowem. Intensywność. Z piłką i bez niej. Szkoleniowiec przypomniał wyjazdowe starcie z Cercle Brugge i tempo, jakie potrafią narzucić zespoły ligi belgijskiej. Anderlecht, jak mówił, stoi pod tym względem jeszcze wyżej: wielki klub, wielka historia i kadra na tyle wyrównana, że trener może rotować skład między kolejkami.
„Musimy dobrze funkcjonować jako drużyna w każdej fazie meczu. Wspólnie bronić wysoko, ale też potrafić razem bronić nisko.”Adrian Siemieniec na konferencji przed meczem z Anderlechtem
Różnicę między Ligą Konferencji a Ligą Europy widzi właśnie w tym progu. Organizacja, mentalność, wsparcie trybun i zespołowość mają niwelować dystans w jakości. Teoria, jak sam zaznaczył, pomaga się przygotować. Potem wszystko weryfikuje boisko.
Początek spotkania na Chorten Arena o 21:00. Mecz poprowadzi Ondrej Berka z Czech. Transmisję za darmo pokaże Super Polsat. Płatny sygnał trafi na Polsat Sport 1, Polsat Sport Premium 1 oraz do Polsat Box Go. Póki piłka w grze, nic nie jest jeszcze przesądzone. Trzy punkty Jagiellonia mogą dać coś więcej, jeśli żółto-czerwoni utrzymają intensywność dłużej niż przez pierwsze 15 minut. Zero punktów Anderlechtu może okazać się mylące, jeśli Belgowie od pierwszej wymiany narzucą tempo, o którym mówili obaj trenerzy. Czy Białystok dopisze kolejny rozdział europejskiej historii, czy uśpiony gigant wreszcie się obudzi?










