Wszystko w Twoich nogach, Lechu


7 sierpnia 2009 Wszystko w Twoich nogach, Lechu

Przyszłość polskich drużyn w europejskich pucharach spoczywa już tylko w rękach, a może bardziej w nogach, piłkarzy Lecha Poznań. Od postawy drużyny prowadzonej przez Jacka Zielińskiego będzie zależało to, jak w najbliższym czasie będą nas postrzegać kibice z innych krajów.


Udostępnij na Udostępnij na

Jacek Zieliński nowym trenerem Lecha
Jacek Zieliński nowym trenerem Lecha (fot. Hanna Urbaniak/iGol.pl)

Legia odpadła, Polonia odpadła, Wisła odpadła. Z naszej polskiej – jakkolwiek śmiesznie to brzmi – „Wielkiej Czwórki” pozostał tylko Lech. Jedyna drużyna, która ponownie samotnie będzie walczyła o dobre imię polskiej piłki na europejskich boiskach. W poprzednim sezonie poznański zespół dowodzony przez Franciszka Smudę zaszedł nieoczekiwanie daleko. Wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i za sukces w obecnych rozgrywkach Ligi Europejskiej kibice uznają tylko dojście jeszcze dalej – 1/16 już tak cieszyć kibiców Lecha nie będzie.

Kibice Lecha
Kibice Lecha (fot. Łukasz Cyraniak / iGol.pl)

Niby przyzwyczailiśmy się do tego, że w europejskich pucharach naszym klubom, lekko mówiąc, nie wiedzie się, a i tak pozostaje niedosyt. Każdy kibic pyta: dlaczego? Kiedy znów polski klub zajdzie nieco dalej? Czy ktoś ponownie zbliży się do sukcesów Legii czy Widzewa? Wszak Legia próbowała, lecz znów nic z tego, a Widzew w najbliższym czasie nie będzie miał żadnych szans zagrać nawet w eliminacjach. Ostatnio możemy jednak liczyć na poznańskiego Lecha, który w poprzednim sezonie dostarczył fanom wielu emocji, przechodząc przez grupę eliminacyjną Pucharu UEFA i nieszczęśliwie odpadając po rywalizacji z włoskim Udinese. W tegorocznych rozgrywkach poznańska lokomotywa znów się rozpędza, choć w drugim meczu z Fredrikstad zjechała na niewłaściwe tory i przegrała 1:2. Na szczęście zaliczka z pierwszego meczu była na tyle duża, że poznaniakom wystarczyło, aby awansować do kolejnej rundy. Powodem do radości może być fakt, że honorowego gola w rewanżu zdobył Robert Lewandowski, który niebawem będzie również odpowiedzialny za zdobywanie bramek w barwach polskiej reprezentacji w eliminacjach do przyszłorocznych Mistrzostw Świata. Z napastnikami mamy największy problem. Ebi Smolarek nie gra od dłuższego czasu, a Ireneusz Jeleń złapał kontuzję i nie zobaczymy go na boisku przez najbliższe dwa miesiące. Ale ja przecież nie o tym…

Od lewej: Dimitrije Injać, Tomasz Bandrowski i Robert Lewandowski
Od lewej: Dimitrije Injać, Tomasz Bandrowski i Robert Lewandowski (fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)

Wszyscy polscy kibice bez względu na to, z jakiego miasta pochodzą, chcą czy nie chcą, niektórzy nawet podświadomie, będą kibicować Lechowi w jego dalszej podróży przez europejskie boiska. Nasze drużyny potrzebują sukcesów, a kibice chcą oglądać mecze z klasowymi rywalami. Jak do tego doprowadzić, zrobić krok do przodu, skoro Wisła przegrywa z Valerengą czy Levadią, a Polonia z NAC Breda? Co prawda całkiem niedawno krakowianie rozgrywali dwumecz ze słynną Barceloną, z Tottenhamem Hotspur, ale to przecież przypadki epizodyczne – nie ma co się oszukiwać. Cieszmy się, póki co, z awansu Lecha i módlmy się, aby lokomotywa zajechała jak najdalej i po drodze rozjeżdżała wszystkich napotkanych oponentów.

Robert Lewandowski strzelił honorowego gola dla Lechitów
Robert Lewandowski strzelił honorowego gola dla Lechitów (fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)

A propos. Lech wylosował dziś kolejnego rywala. Mógł trafić na Galatasaray Stambuł, Villareal, Hapoel Tel Awiw, FC Brugge, Fulham Londyn. Z całej tej piątki najlepiej byłoby wylosować FC Brugge, co podkreślali również działacze klubu z Poznania oraz wiceprezes Andrzej Kasprzak, który był obecny na losowaniu w Nyonie.

Pilnie śledziłem losowanie. Z każdą minutą rosło napięcie. Przeczytano karteczkę z napisem Lech Poznań i tu pierwszy powód do niepokoju – wiedziałem już, że pierwszy mecz poznaniacy zagrają u siebie. Zdenerwowany dalej czekałem… Z kim? Z Kim zagrają?!

I co? FC Brugge. Spełnił się sen Kasprzaka o dogodnym rywalu. W pewnym momencie moją euforię przyćmiła myśl, że to przecież nie koniec – trzeba ten mecz jeszcze wygrać. Teraz czas na ostudzenie hurraoptymizmu. Niedługo trener Zieliński zapytany o rywala odpowie, że Belgowie są dobrą drużyną, że to będzie ciężki mecz, awans nie jest rozstrzygnięty. Darujmy sobie – to jest jasne. Dla piłkarza żaden mecz nie jest łatwy. Moglibyśmy płakać, gdybyśmy trafili na Villareal lub Galatasaray. Z Brugge po prostu Lech musi wygrać i czekać na kolejne szczęśliwe losowanie.

Gdyby Lech przypomniał sobie, jak tydzień temu wbijał sześć goli Norwegom na ich stadionie i kiedy w zeszłym roku tyle samo bramek strzelał szwajcarskiemu Grasshoppersowi, to może miałby szanse na sukces w premierowej edycji Ligi Europejskiej. Kluczem do kolejnych zwycięstw będzie skuteczność, która w dużej mierze będzie zależała właśnie od młodego Lewandowskiego. Do boju Lechu!

Komentarze
Hanna Urbaniak (gość) - 16 lat temu

"Od postawy drużyny prowadzonej przez Jacka
Zielińskiego będzie zależało to, jak w najbliższym
czasie będą nas postrzegać kibice z innych krajów."
- Drużyna prowadzona przez Franciszka Smudę w
ubiegłym sezonie już sprawiła, że kibice z innych
krajów postrzegają nas zupełnie inaczej. I podobnie
jak w ubiegłym sezonie, Lech znów jest w tych
działaniach osamotniony. Szkoda tylko, że wysiłki
Kolejorza w tak beznadziejny sposób marnują inne
zespoły.

Patryk Reński (gość) - 16 lat temu

oczywiście, ale nie jest to jeszcze tak "dobre
imię" jakbyśmy wszyscy chcieli. Ktoś tam coś
gdzieś słyszał, jakiś Lech, jakaś Polska. Teraz znów
wszystko w jego rękach... został sam i musi
udowodnić, że warto o nim mówić.

~bojler (gość) - 16 lat temu

Prawda jakaś w tym tkwi. Ale tekst trochę za toporny.
Czytałem lepsze teksty tego autora, ale każdy
przecież ma swoje zdanie. I każdy może miec słabszy
dzień

Najnowsze