Przed sezonem lublinianie celowali w miejsca premiowane grą w eliminacjach do europejskich pucharów. Jasno mówili o tym prezes, trener, jak i piłkarze. Jednak ewidentnie coś idzie nie tak, ponieważ Motor Lublin notuje zdecydowany falstart. Do miejsca premiowanego pucharami brakuje mu czterech punktów, choć znajdująca się na 4. miejscu Jagiellonia ma jeden mecz mniej. Czy mecz z Górnikiem Zabrze zadecyduje o posadzie trenera Stolarskiego?
Górnik Zabrze w obecnym sezonie jest rewelacją. Zespół Michala Gasparika zajmuje 2. miejsce w ligowej tabeli, co może napawać Torcidę dumą. Jednak po drugiej stronie sytuacja jest zgoła inna. Motor Lublin przed sezonem nakręcił się na europejskie puchary. Chciał wykorzystać to, że 4. miejsce w lidze także będzie premiowane w obecnym sezonie. Jednak „Niezniszczalni” — w porównaniu z Górnikiem — notują wyniki poniżej oczekiwań. Tylko czy te oczekiwania nie były za wysokie?
Europejskie marzenia
Motor Lublin przed sezonem marzył o Europie. Nawet bilety oraz karnety zaczął sprzedawać w wygórowanych cenach. Jednak weryfikacja przyszła dosyć szybko — niespodziewanie. Obecnie Motor Lublin znajduje się w strefie spadkowej. Co prawda ma mecz zaległy — z Jagiellonią Białystok — jednak obecnie to tak w zasadzie pół ligi ma jakieś mecze zaległe. Przykładowo Piast Gliwice, który znajduje się pod nim, ma dwa mecze zaległe.
Dotychczasowa forma
Mimo pięciu spotkań na koncie Motor Lublin nie podejmował jeszcze dobrze dysponowanego zespołu w tym sezonie. Ich najtrudniejszym przeciwnikiem do tej pory była siódma w tabeli Korona Kielce. W teorii jednak trudny mógł być wyjazd do Szczecina. Jednak warto przypomnieć, że w tym samym Szczecinie Pogoń dostała trzy ciosy od Górnika, które położyły ją na deski. Tak że „Duma Pomorza” raczej nie znajduje się w kategorii „dobrze dysponowane zespoły”. Oprócz tych dwóch ekip Motor podjął dwie drużyny z Trójmiasta — Lechię oraz Arkę. Najbardziej wymagające zadania jeszcze zatem przed nim.
Czy kadra została odpowiednio wzmocniona?
Zważywszy na letnie transfery ekipy z Lublina, słowo „wzmocniona” raczej niezbyt pasuje. Potwierdził to nawet sam trener Stolarski, wystawiając na Koronę Kielce tylko dwa nowe nabytki. Z sześciu. Zresztą, czy ktoś oczekiwał innych efektów? Najlepszy strzelec zespołu — Samuel Mraz — został zastąpiony Kacprem Czubakiem oraz Renatem Dadashovem. Ten pierwszy — zweryfikowany tylko w 1. lidze, a drugi jeszcze nigdy w swojej karierze nie strzelił 10 goli w jednym sezonie ligowym. Innymi wzmocnieniami drużyny, która miała walczyć o puchary, są: Ivo Rodriguez, Kacper Karasek, Florian Haxha i Paskal Meyer. Ostatnia trójka to podobny casus co Karol Czubak — nigdy nie zostali zweryfikowani na poziomie podobnym do ekstraklasy. Karasek — podobnie jak Czubak — zweryfikowany na poziomie 1. ligi, Haxha –2. liga austriacka, a Meyer – niemiecka liga… regionalna. Na papierze najlepszy jest Ivo Rodriguez zweryfikowany na poziomie ligi portugalskiej, który faktycznie odnajduje się w zespole z Lublina. Przypadek?
Właściciel Motoru Zbigniew Jakubas musi przeznaczyć większe środki na wzmocnienie składu jeszcze w tym oknie transferowym. Bez tego może być trudno zrealizować cele, które postawił przed drużyną. Nawet wzmocnienia pokroju Sergiego Sampera z poprzedniego letniego mercato byłyby na wagę złota. A może zamiast nowych transferów Jakubas zwolni trenera Stolarskiego?











